poniedziałek, 9 listopada 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

"Ludzie mówią, że bez miłości nie da się żyć. Osobiście uważam, że tlen jest ważniejszy"

Przez ów wypowiedź szanowanego Doktora House rozgorzała iście zagorzała dyskusja o miłości.
Nie wiedzieć dlaczego, ale miałem na ten temat odczucia, które wcześniej - wydaje mi się - przytłumione, teraz uwydatniały się z każdą narastającą sekundą. 
- Mój ostatni chłopak był dupkiem. - zaczęła Callie
- Który ostatni? - mruknął JJ chcąc się podroczyć te kilka minut, które spędzi na haju.
- Bardzo śmieszne, Jeremiaszu. - odwdzięczyła się dziewczyna i odgarnęła czarne loki na plecy tak by odsłonić szyje. - To - wskazała palcem różową chrostkę - Ślad po jego wargach. 0 delikatności. - narzekała
- To było trzy miesiące temu - zauważyła Kim, która do tej pory siedziała cicho i skubała popcorn - Napaleniec. - stwierdziła między chrupnięciami
- Nie bądź hipokrytką. - Callie wyszczerzyła się po raz setny dzisiejszego dnia, tym razem nieszczerze 
W oczach Kim spostrzegłem rozdrażnienie.
W tle Alex i JJ rozmawiali o seksie z irlandzkimi prostytutkami, a dziewczyny mierzyły się przez chwilę wzrokiem.
- A ty które dziwki...
- Mówi się nierządnice - wtrąciła Kim wyraźnie zdegustowana rozmową o ich dochodzeniach do szczytu podniecenia..
- Jev, które nierządnice najbardziej preferujesz? Irlandki czy może Szwedki? - zapytał luźno JJ dalej niezeszły z odlotu
Zmarszczyłem brwi.
- Jest różnica pomiędzy zaspokajaniem zapędów a deklaracją miłości.  - odparłem niekompletnie na jego pytanie - Pytaniem jest co jest Twoim priorytetem? Praktyka bez zobowiązań czy teoria? Teoria z którą w parze idzie zaufanie i przynoszenie sobie szczęścia, nie pod postacią zaspokojenia fizycznego, a psychicznego, które można albo docenić albo odrzucić, czy chęć uprawiania miłości bez niej samej? - gdy skończyłem mówić JJ zdążył otrzeźwieć, a Alex wciągał kolejną parę kresek. 
Jeremiasz wyraźnie przetrawiał moje słowa, spodziewając się jedynie nieskomplikowanej odpowiedzi typu: "Ruskie są najlepsze".
- Kochałeś kiedyś? - spytała Kim wwiercając  we mnie spojrzenie złotych przenikliwych oczu - Mówisz jakbyś to znał. - kontynuowała niewzruszona marudzeniem Callie by się już przymknęła i, że doskonale wie, jak takie rozmowy na nią działają.
- Callie, daj spokój. - mruknęła Kim marszcząc czoło
Nie odpowiedziałem od razu. Nie miałem pojęcia co odpowiedzieć. To banalne pytanie w gruncie rzeczy było bardzo trudne. 
- A ty? - finalnie odpowiedziałem pytaniem na pytanie. To niegrzeczne, ale stwierdziłem, że się nie pogniewa.
- Tak, do szaleństwa - odpowiedziała i podciągnęła wyżej podkoszulek ukazując nam, a tak właściwie - mi - zaokrąglony brzuszek.  - To była moja zguba. 


Katherine? OBW - C.D, ale przyznaj, że wywód o miłości jest zaskakujący.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz