- Tak, wiem - nacisnęła mocno na ostatni wyraz.
- Możecie pobrać ją z krwi Shevy. - wskazałem podbródkiem samochód. Każdy z nas dobrze słyszał jak głośno chrapała.
- Musimy jeszcze zabezpieczyć dowody - poinstruował nas gostek z trupio bladą twarzą.
- Wiem. - pokiwała głową Katherine.
- Nie ma co się zastanawiać, jedźmy - otworzyłem drzwi mojego samochodu, ale okazało się, że Majestat bedzie jechał własnym.
- Jasne. - mruknąłem i zerknąłem na Shevy. Zapaliłem silnik i pojechałem za czerwonym McLaren'em.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz