piątek, 3 lipca 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine


- Coś na odreagowanie, reset smutku i przygnębienia. - zapowiedział I, i wskazał siedzącego przy oknie już Dorosłego Mnie, który różnił się ode mnie teraz, tylko pod kątem ubioru.
Wyglądał przez okno, pozornie szukając natchnienia na nowe prace, a tak właściwe obserwował córkę swojego pracodawcy, która zbierała kwiaty na swój przepiękny wianek. Jej włosy w odcieniu pszenicy powiewały delikatnie na wietrze, identycznie, jak należąca do niej kremowa zwiewna sukienka.
Był nią nieziemsko zauroczony. Tak naprawdę nie spędzał z nią dużo czasu... Dobrze. Przyznajmy, rozmawiał z nią zaledwie kilka razy, ale ukradkowe spojrzenia budowały ich namiętność, tak, że wiedzieli o sobie niemal wszystko.
Dawny Ja pracował u jej ojca, architekta, projektując i budując razem z nim różne obiekty. W ówczesnym momencie koncentrowałem się na kontynuacji konstrukcji pierwszego samochodu - wcześniej wspomnianego marzenia mojego ojca.
Tak, więc Dawny Ja siedział i wodził wzrokiem po dziewczynie, bazgrawszy przy tym swoje pomysły. W końcu zatracił się w rysowaniu i spostrzegł, że słońce już dawno zaszło. Dziewczyna również rozpłynęła się w powietrzu, a on przeklął się w myślach, że stracił ją z oczu. Przecież uwielbiał na nią patrzeć.
 Widzieliśmy jak siedząc na łące nagle zrywa się z miejsca i wpatruje w czarny kształt stojący pośród drzew, nieopodal lasu. Biegnie jakby przyciągana jego tajemniczością, ale tak naprawdę pada na nią urok istoty, rzecz jasna wampira.

- Teraz już wiesz jak i kiedy. - zostałem wyrwany z zamyślenia tak nagle, że aż się wzdrygnąłem. - Dlatego w momencie gdy już wychodziłeś zjawiła się. W jednym momencie była prostą urodziwą panienką, a w kolejnym potworem rodem z koszmarów.

- W takim razie przemiana zaszła u niej szybciej. - stwierdziłem, a on pokiwał zgodnie głową, jakby wiedział coś więcej. Oczywiście, że wiedział więcej ode mnie!
- Wiesz dlaczego.
- Tak, a odpowiedź na to pytanie poznamy za chwilę. Myślę, że to cie zaskoczy.
- Cóż, byłaby to miła odmiana. - dodałem

Znaleźliśmy się w lesie, z pewnością był to ten, w którym została przemieniona Shevy. To głupie, ale rozpoznałem kilka drzew.
- A teraz nasłuchuj. - nakazał - Potem będzie czas na historyjkę. - pstryknął jakby włączył film.
Nadstawiłem uszu i usłyszałem pogoń. Bieg ofiary i prześladowcy.
Serce ofiary biło na największych obrotach, krew szumiała w jej uszach, a przed oczyma pojawiały mroczki od szaleńczego biegu.
Za to oprawcę ledwie było słychać. Tylko kroki, niesłyszalne dla zwykłych, ludzkich uszu.
Nagle zza krzaków wyłonił się jeleń, któremu nogi już zaczynały się plątać. I łowca. Mimo tego, że już było po zmroku doskonale rozpoznałem tę twarz.



Na naszych oczach byk padł, a ona szybko zagłębiła swoje śnieżne kły w jego jeszcze pulsującej od biegu tętnicy. Nie jestem pewien czy można pić z gracją, ale ona to robiła. Nie mlaskała, po prostu piła jak każda normalna dama, jedynie pochylona - tak by nie ubrudzić swojej ulubionej sukni, którą zakładała zawsze gdy gdzieś wychodziła - nad swoją ofiarą.
- Jakim prawem, moja matka była przeklęta? - wyszeptałem cały czas nie przyjmując tego do wiadomości.
- Została wampirem po narodzinach twego najmłodszego brata. Ktoś ją przemienił, ale nie dowiedziałem się kto. - wzruszył ramionami i kontynuował z ożywieniem - Nigdy nie zabiła człowieka, zawsze karmiła się zwierzętami. Jak widziałeś, tuszowała swoje morderstwa, zakopując ciała. Zachowywała się zwyczajnie by nie wzbudzać podejrzeń. I nie uważała, że jest przeklęta.
- Ale wpajała nam religijność.
- Bo nadal była pobożna, uważała się za twór boski. Kochała to.
- Bycie wampirem?
- Tak. I to ona przemieniła Shevy.
- Dlaczego Shevy mi tego nie powiedziała?  - kolejne pytanie, które wydostało się z moich ust nieproszone.
- Zauroczyła ją. Jej siła i potęga nie miały granic. Była najpotężniejszym wampirem w całej okolicy.
- A ta cała bieda? Skoro była wampirem...
- Pozory. - odpowiedział krótko i przytknął do nosa okulary. - Uwielbiała je stwarzać.
- Skąd o niej tyle wiesz?
- Mam swoje źródła, bo skoro mam odpowiadać na twoją zagadkę nieśmiertelności muszę wiedzieć dużo więcej niż ty.
- Czy to już wszystkie odpowiedzi na temat przeszłości?
- Nie chcesz wiedzieć co z twoim rodzeństwem?
- Wolę żyć iluzją, że wszyscy pomarli jako istoty ludzkie. To nie stwarza bólu.
- Ból jest tym co nam o nich przypomina, a dobrze jest pamiętać.
- Nie dla kogoś, kto będzie musiał żyć z tym wiecznie.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz