Od razu, gdy wstałam, udałam się do ogrodu. Nienawidziłam tego czekania. Złapałam którąś z róż i oderwałam jej główkę.
To był chyba najkrótszy dzień mojego życia.
Dzień piąty: Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu
Tym razem nie dałam rady nawet podnieść się z łóżka.
Zaraz po przebudzeniu ponownie chciałam biec do ogrodu, lecz nie potrafiłam. Byłam taka głodna... Jakbym znowu była uzależniona. To było straszne uczucie. Zacisnęłam pięści i przygryzłam wargę tak mocno, że poczułam własną krew. Jęknęłam z bólu głodu. To było nie do wytrzymania.
Wciągnęłam powietrze. Choć pani Freydaz nie było tu od kilku dni, nadal czułam jej zapach. Potrafiłam sobie tylko wyobrazić odgłos jej przyśpieszającego serca, gdybym do niej podeszła. Potem jej krzyk i rozlewającą się wszędzie, przepyszną krew.
Nie. Nie mogłam zachowywać się, jak zwierzę.
Ale musiałam coś zjeść. Musiałam zabić. Wyssać krew z niewinnego. Usłyszeć, jak krzyczy z bólu. Niech śmiertelnicy poznają moją głodową niedolę, która przypominała pod pewnymi względami głód młodego wampira.
Musiałam się zachowywać. Wstałam ostrożnie z łóżka.
Musiałam coś zjeść.
Musiałam zachować umiar.
Musiałam zabić.
Śmiertelnika znaleźć było łatwo. Nie zabić - cóż, to już było trudniejsze.
A żaden z przechodniów nie chciał jakoś odejść ze mną w ciemny zaułek, a na wszelki wypadek nie hipnotyzowałam ich, jakby ktoś mógł zobaczyć. Było tu naprawdę dużo ludzi. Dużo ludzi, których żyły wypełniała soczysta krew, a tętnice pulsowały.
Starałam się nie oddychać, by nie wdychać tego pięknego i kuszącego zapachu.
Ale gdy zobaczyłam mężczyznę, który zaciął się kawałkiem papieru - nie mogłam się powstrzymać.
I rozerwałam mu gardło.
Jev? Wiem, wiem, że masakryczne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz