czwartek, 20 listopada 2014

Od Jev'a - CD historii Katherine

Katherine zadeklarowała się by oddać energię Shevy. Ta, już to widzę.
Nie zrobiło to na mnie większego wrażenia, wiedząc, że ona zawsze ma swój cel, a bezintersowność jest jej obca.
Z czasem gdy Katherine wpadała w otępienie, Shevy zaczynała się budzić.
Najpierw otworzyła jedno oko, następnie drugie. Wyciągnęła drobne przedramiona ku górze rozprostowując je.
- Jev. Jev? - westchnęła - Jev! - gdy dokładniej się ocudziła wybałuszyła oczy i poczęła spoglądać na wszystkich dookoła. Szczególnie wpatrywała się w trupio bladą twarz Tepesa, którego uśmiech nie znał granic.
- Tepes? - bąknęła, a w jej oczach pojawiły się iskierki gniewu.
- Ha ha ha - zaśmiał się ze złowieszczą nutką w gardłowym śmiechu
- Zamknij ten kredowy ryj!
- Jev... - Shevy zaczęła przecierać oczy. W końcu jej wzrok padł na Yonę i granatowy kocioł. - Yyy - przygryzła wargę zniesmaczona.
- Shevy! Tak się cieszę - nie zważając na jej grymas przytuliłem ją do siebie.
- Idź, ty niedźwiedziu! - mruknęła odrywając się ode mnie. Zrozumiałem, że nadal nie odzyskała w pełni sił, a energia Katherine jeszcze do niej docierała. W dodatku mój stalowy uścisk nie działał na nią zbyt pozytywnie.
- Wyjaśnij mi co się stało! - zażądała, gwałtownie przy tym stając. Jednak straciła równowagę i prawie upadła, ale ją złapałem. Pomogłem jej wejść na fioletową sofę. - No mów! - mimo to nalegała.
- Cisza! - krzyknąłem - Ściągnij to. - wskazałem podbródkiem jej bluzkę.
Wampirzyca skarciła mnie złowrogim spojrzeniem i wymierzyła policzek.
Nie zabolało. Bo ona nie miała siły.
- Nie o to mi chodziło. - zaprotestowałem. Przysunąłem się do niej bliżej i położyłem jej dłoń na piersi, tam gdzie powinno znajdować się martwe serce. Ono biło.

<Katherine? Liczę na Twoje szybkie wybudzenie.>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz