czwartek, 20 listopada 2014

Od Katherine - CD historii Jev'a

Niewiele pamiętam z dni nieświadomości. Tylko płomienie i ból, jakiego jeszcze nikt chyba nie doznał. Czułam się, jakbym umierała z wyczerpania torturami i jednocześnie odradzała się na nowe doznania. Nie mogłam jednak krzyczeć lub wydać z siebie jakiegokolwiek dźwięku. Nie mogłam uciekać, ponieważ moje kończyny nie słuchały moich poleceń. Byłam wszędzie i nigdzie.
A potem wszystko po prostu zniknęło - i ból, i płomienie. Ujrzałam światło i twarz pokrytą wieloma zmarszczkami. Uświadomiłam sobie, że już po wszystkim.
- Co to było? - zapytałam słabo Yonę. Głos miałam schrypnięty, więc musiałam odchrząknąć. - Co to było? - powtórzyłam wyraźniej.
- Nigdy nie słyszałem, by ktoś tak głośno krzyczał - za sobą usłyszałam sarkastyczny głos Vlada.
Yona rzuciła mu spojrzenie spode łba, podając mi dzbanek. Unosiły się z niego zielone pary, lecz zapach był nawet ładny. Skinęłam jej głową w podziękowaniu i napiłam się łyk. Nie miało smaku.
- A więc? - ponagliłam ją z odpowiedzią. Chciałam ją znać, ponieważ czułam się jakoś inaczej. Jakby... pusta. Jakbym straciła jakąś część siebie. I nagle zrobiłam się wściekła, a potem po prostu obojętna. Nic nie czułam. Już wiedziałam, co mi dolega. - Jak...?
- To rozmowa w cztery oczy - przerwała mi czarownica.  - Vladimirze, proszę, abyś wyszedł.
W normalnych okolicznościach zadrwiłabym z pełnego imienia Vlada, lecz teraz nie było mi do śmiechu, ani trochę.
Posłusznie wyszedł i już po chwili usłyszałam świst powietrza, gdy ucieka w stronę lasu. Zrozumiałam, że będzie czekał na mnie w domu.
- Powiedz mi, Yono, gdzie moje serce!? - wrzasnęłam przerywając napiętą ciszę.


Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz