- Najpierw zajmijmy się Shevy - machnęłam ręką w stronę wyjącej się wampirzycy. - Nie wiadomo, czy to nie jest substancja śmiertelna nawet dla wampirów.
Rumun wzruszył obojętnie ramionami. Sytuacja Shevy mało go obchodziła. Wolałby zająć się jakimś pościgiem albo coś.
- Yona.
Szept zmył się z powiewem wiatru i popłynął dalej. Samochody śmigały głośno obok nas, lecz wszyscy z obecnych - no, prócz Shevy - usłyszeli mój głos.
- Ta wariatka? - prychnął Jev.
- To nie wariatka - Vlad odbił pałeczkę. - Mamy szczęście, że przeprowadziła się do Londynu. Włada potężną czarną magią. Wiele istot nieśmiertelnych chciałoby posiąść taką moc. Legenda głosi, że to ostatnia żyjąca wyrocznia delficka. Przewiduje przyszłość, czyta w myślach...
Przewróciłam oczami.
- I ma zdolności lecznicze - zakończyłam za niego. - Tak, wiemy, Drac.
Rzucił mi urażone spojrzenie. No, jasne. Wielki Hrabia Dracula nie lubił kiedy mu się przerywało. Ten pieprzony, wampirzy arystokrata nie widział nic poza końcem własnego nosa. A jednak był niezwykle cennym sojusznikiem. W życiu nie chciałabym stać po tej stronie barykady, po której nie byłoby niego.
- Miło mi to słyszeć, Kat - uśmiechnął się arogancko.
Wypuściłam powietrze z głośnym świstem.
- Wiesz, gdzie mieszka? Hm, no, pewnie, że wiesz. W takim razie prowadź, Palowniku!
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz