Jechałem za czerwonym McLaren'em Katherine, obserwując bacznie
otoczenie. Shevy leżała na tylnych siedzeniach wciąż nieprzytomna.
Jednak po kilkunastu sekundach obudziła się. Zerwała się szybko do
pozycji siedzącej łapiąc haust powietrza z takim impentem jakby nie
miała do niego dostępu przez bitą godzinę. Złapała się za głowę i
zaczęła krzyczeć z przeraźliwymi jękami.
Zatrzymałem samochód na uboczu i szybko przemieściłem się ku
wampirzycy. Chwyciłem jej głowę i usiłowałem uspokoić, ale ta nie była
do końca świadoma sytuacji. Jej białka były wywrócone ku górze, a kły
wysunięte. Usłyszałem, że samochód Katherine też się zatrzymał.
Shev, słyszysz mnie? - zapytałem potrząsając wampirzycą.
W końcu wyniosłem ją z auta i położyłem na zmrożonej trawie. Niemal poczułem jak przez jej ciało przeszły drgawki.
Co się dzieje? - stuk szpilek uświadomił mi, że Katherine się zbliża.
- Och, nic – westchnąłem – Tylko Shev wije się w spazmach, a ja nie mam pojęcia co zrobić. - posłałem jej krytyczne spojrzenie.
Z-z-z-zimno – wycedziła Shevy splatając drżące ręce na piersi.
Muszę wracać. - oznajmiłem biorąc przerażoną wampirzycę na ręce
Nie! - zaprotestowała ostro Katherine – Tam może być niebezpiecznie. - dodała
Włożyłem Shevy znów do samochodu nakrywając ją moją koszulą.
To co robimy? - spytałem spoglądając wyczekująco na Katherine i jej towarzysza...
<Katherine? Przepraszam, że wysyłam to tak późno, ale przez jakiś
czas nie miałam dostępu do internetu, a w ogóle wir nauki wciągnął mnie
jak nigdy, teraz obiecuje znaczną poprawę. A jeśli chodzi o wątek Shevy
chce go rozwinąć, więc wiesz >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz