poniedziałek, 28 marca 2016

Od Jev'a - CD historii Katherine

Z konsternacją odnotowałem, że przyjęcie zaręczynowe odbywa się w dniu dzisiejszym, dokładnie o godzinie dwudziestej. Popatrzyłem na zegarek, a raczej na miejsce na moim nadgarstku gdzie powinien się on znajdować. Cholera, zgubiłem zegarek od Philippe za 2,5 miliona dolarów. Sprawiłem go sobie kilka lat temu na gwiazdkę. Ten dzień będzie najsmutniejszym dniem w moim życiu. W moim nowym życiu, od kiedy znów jestem wampirem. A ten wiek jest zdecydowanie najbardziej emocjonującym wiekiem od czasu moich wampirzych narodzin.
Wróciłem do domu i zacząłem przekopywać w szafę w szaleńczych poszukiwaniach stroju galowego.
Kim oczywiście spostrzegła to i językiem migowym, którego zaczęliśmy się uczyć kilka dni temu, zapytała co ja robię i czemu nie mogę ciszej i dyskretniej rozrzucać rzeczy po podłodze oraz czy mam w lodówce kaszę jaglaną.
Uwierzcie, wszystko to wyraziła po migowemu. Mistrzostwo świata.
- Idę na niespodziewane przyjęcie. Teraz wypadło. - wyszeptałem powoli, aby dać jej możliwość czytania z ruchu ust.
- Ah - pokiwała smutno głową i podeszła bezszelestnie do szafy wyciągając kilka ubrań oraz krawat.
Rozłożyłem rzeczy i poszedłem po żelazko, bo leżąc kilka miesięcy nieużywane w szafie, ubrania nieco się pogniotły.
Kim uniosła zabawnie brew, która była tak wysoko, że gdy ta ją podnosiła znikała w burzy odstających kosmyków grzywki.
Zaśmiałem się - w duchu - bo od kiedy mieszkamy razem i kiedy mała śpi, posługujemy się bez dźwiękowymi rozmowami i wyrażaniem emocji.

Zażyłem podstawowych środków aby wyglądać oszałamiająco. Nie potrzeba było mi zbyt wiele, przecież sam w sobie byłem chodzącym cudem świata.
- Jasne, jasne. - mruknęła Kim, której nie zauważyłem wcześniej. Stała oparta o framugę drzwi do mojej sypialni trzymając w dłoni kubek parującej czekolady.
- Co? - zapytałem, a gdy nie odpowiedziała, a zaczęła bezdźwięcznie ruszać wargami "Jestem cudem świata", zorientowałem się, że mówiłem to wszystko na głos.
- Czyż nie taka prawda? Sprawdź na kartach modowych magazynów. Jev Roth jest pierwszoplanowym bohaterem na każdej stronie. - puściłem perskie oko i poprawiłem krawat w czerwone prążki. Jeszcze raz obejrzałem się w lustrze i stwierdziłem, że wyglądam jak przyzwoity tata.
W tym samym momencie poczułem jak zimne palce Kim oplatają mój kark, a ona zaczyna do mnie przylegać swoim ciałem.
Odwróciłem się szybko by sprawdzić co robi i czy przypadkiem sama nie zażyła owych tabletek gwałtu. Jej długie palce wciąż wodziły po mojej szyi, delikatnymi ruchami, a ona patrzyła w moje oczy, by następnie jej spojrzenie przeszło na wargi.
Zrobiła to tak szybko, że nawet nie zdążyłem zareagować ani jej odepchnąć. Pozwoliłem by słodki ludzki pocałunek trwał kilka sekund, aż w końcu ona sama oderwała się ode mnie.
Patrzyłem na nią szeroko otwartymi oczami, zapewne wyglądając jak idiota, za którego wziął mnie ten listonosz.
- Wrócisz szybciej? - zapytała chcąc jeszcze raz się do mnie zbliżyć, ale cofnąłem się i dozwolonym w tym domu - chociaż tym - wampirzym tempem wybiegłem z własnego mieszkania w którym zaatakował mnie całujący wampiry Jeżozwierz.
Jev, przyzwoity tata z ciebie.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz