poniedziałek, 28 marca 2016

Od Katherine - CD historii Jev'a



Odłożyłam kartkę na bok i rzuciłam znaczące spojrzenie Casprowi, który zatrzymał się w pół ruchu. Otworzył już usta, żeby coś powiedzieć, ale prędko go ubiegłam, unosząc dłoń w górę.
- Możesz mi wytłumaczyć… Co to jest? – Przysunęłam kartkę w jego stronę.
Odchrząknął.
- Z tego, co wiem, to moja lista gości – wytłumaczył powoli, przesuwając ją z powrotem w moją stronę. Wzruszył ramionami, kiedy ponownie podniosłam na niego wzrok. Jego narzeczona – cholera wie, jak miała na imię – z zainteresowaniem uniosła głowę znad laptopa. Sam fakt, że była w moim domu był już dla mnie nie do zniesienia, ale dla Caspra postanowiłam odpuścić.
- Tyle to wiem. Tylko… Dlaczego jest taka krótka? – Spróbowałam jeszcze raz.
Ponownie wzruszył ramionami.
- Nie potrzebuję wielu gości – oznajmił spokojnie.
Przewróciłam oczami i chwyciłam laptopa jego narzeczonej, a następnie przysunęłam go do siebie. Przebiegłam wzrokiem po nazwiskach i westchnęłam z irytacją.
- Już nawet Clarisse ma więcej gości! Ty śmiesz nazywać się Aristow, chłopcze? – Pogroziłam mu palcem, kiedy jego narzeczona delikatnie odbierała mi laptopa, jakby obawiając się, że go zniszczę.
- Cassandra – powiedziała, a ja niemal usłyszałam jak ze złości podnosi jej się ciśnienie.
Zignorowałam ją, dalej wpatrując się w syna. On ostrożnie przenosił spojrzenie ze mnie na nią.
- Wiesz, mamo… - Nie dokończył, ponieważ nagle mnie olśniło.
- Podaj mi to jeszcze raz – zwróciłam się do czarownicy.
Zmarszczyła brwi, ale przysunęła w moją stronę laptopa. Ponownie przeczytałam listę gości, a następnie uniosłam dłonie w geście frustracji.
- Naprawdę masz zamiar zaprosić Jev’a? – fuknęłam.
Prychnęła.
- To mój przyjaciel. Tak, mam zamiar go zaprosić. Zapominasz, że to moje przyjęcie zaręczynowe, a nie twoje. Z tego, co wiem, swoje przegapiłaś.
Zmrużyłam oczy, utwierdzając się w fakcie, że jej nie lubię.
- Dajcie spokój. Obydwie – mruknął Casper. – Ale Cassandra ma rację, mamo. To nasze przyjęcie i możemy zaprosić kogo tylko chcemy. Ona chce zaprosić Jev’a, a ja dziadka. Musisz się z tym pogodzić. Bo bardzo chciałbym, żebyś jednak była obecna.
Wstałam z miejsca, rzucając im ostatnie spojrzenie.
- Oczywiście, że będę obecna. W końcu to mój dom.

Godzinę później, kiedy Casper i jego czarownica wyszli, udałam się na górne piętro. Zatrzymałam się przed drzwiami do pokoju Vivienne, zastanawiając się, co mam jej powiedzieć. W ostatnich dniach wszystko wydawało się być w porządku, ale nie dawałam głowy, czy nadal nie jest na mnie zła, tylko po prostu nie daje tego po sobie poznać. Wiedziałam, że ciągle boli ją ta sprawa z Jev’em, a największym w tym winowajcą jestem ja.
Wreszcie zapukałam do drzwi i je uchyliłam.
- Co tam? – Uniosła wzrok z nad książki. Leżała na łóżku z jakąś powieścią od Neila Germana. Uśmiechnęłam się do niej lekko i wślizgnęłam się do środka.
- Powinnaś czytać takie książki? – Spojrzałam na tytuł. – „Koralina” totalnie mnie przeraża.
- Nie martw się, mnie też. Wszystko jest tam takie… dziwne. Nawet jak na mnie. – Odwzajemniła lekko uśmiech. Gdyby moje kanaliki ciągle działały, posikałabym się z ulgi. – O co chodzi?
- Skarbie, pewnie wiesz, że jutro jest przyjęcie zaręczynowe Caspra…
- …i Cassandry – dokończyła za mnie, najpewniej wiedząc, że ciągle nie dam o imię czarownicy.
- Tak. I chodzi o to… Że ona zaprosiła twojego ojca – starałam się powiedzieć to jak najdelikatniej.
Zamknęła lekko książkę i usiadła. Na jej twarzy pojawiła się odrobina zaskoczenia zmieszanego ze smutkiem.
- Och – wydusiła tylko. – Zapewne powiesz mi, żebym trzymała się od niego z daleka, bo ty tak wolisz?
- Nie, skarbie. – Usiadłam koło niej. – Decyzja należy tylko do ciebie. Ale chciałabym, żebyś dała mu szansę. Mimo wszystko jest dobrym człowiekiem.
- Ale przecież nas zostawił. – Zacisnęła wargi, a ja już czułam, że jest na granicy płaczu.
- To nie była jego decyzja. Po prostu chciałabym… Żebyś spędziła z nim trochę czasu.
- Rozumiem. Wiesz, wydawał się miły. Myślę, że potrafię mu wybaczyć. – Ścisnęła moją dłoń.
Zaśmiałam się.
- Czasami mówisz jak dorosła, więc zapominam, że ciągle jesteś dzieckiem. – Poklepałam ją po głowie.
- Dobra, dobra, przestań. Daj mi dokończyć tą książkę. Potem chcę obejrzeć film.
- Wiesz, że jest animowany, prawda? – Uniosłam brwi.
- Przez to jest chyba jeszcze bardziej przerażający.
Przewróciłam oczami, cicho wychodząc z jej pokoju.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz