poniedziałek, 1 września 2014

Od Jev'a - CD historii Katherine

Biegłem. Przedzierałem się przez las. Mój puls stawał się coraz szybszy. Zdałem sobie sprawę, że jestem mięczakiem. Że nie umiem powiedzieć jej prosto w twarz prawdy i moich odczuć. Że uciekam. Uciekam od problemów. A nigdy tak nie robiłem. Zawsze rozwiązywałem problemy od kichanego początku do pieprzonego końca.
W końcu zatrzymałem się, i padłem na kolana. Gdyby nie to, że nie czułem bólu prócz tego zadawanego przez drewno i noże byłbym spocony, zmęczony i wymordowany szaleńczym biegiem.
Poczułem głód. Pulsujące kły.
Zapach krwi.
Po lesie chodził człowiek. Kobieta. Mimo woli zakradłem się parę kroków od niej.
Nie, nie, nie - wołało moje serce.
Tak, tak, tak - wołał instynkt drapieżcy.
Podszedłem do dziewczyny. Jej kasztanowe proste włosy opadały na ramiona, a śniada skóra tworzyła kompozycje z krwistoczerwoną sukienką sięgającą do połowy uda. Krwawiła. Z nosa.
Starałem się nie wdychać tego zapachu. Nie.
Przysunąłem się bliżej do Czerwonego Kaptura i ująwszy jej twarz w dłonie powiedziałem:
- Uciekaj - zażądałem - Jak najszybciej. Nie krzycz. Uciekaj. Ktoś cię goni. - użyłem perswazji i puściłem dziewczynę, która bezradnie pokiwała głową. Potem uciekła. Słyszałem jej przyspieszone bicie serca. Złapałem się za głowę i zatkałem uszy. Ale ten zapach.
Nie mogłem z tym walczyć, ale musiałem. Aczkolwiek nie tylko z tym.

Katherine? Twój brak weny udzielił się i mi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz