środa, 3 września 2014

Od Jev'a - CD historii Katherine

Marcelyn poprosiła bym dołączył do niej i francuskiej elity. Powitali mnie gorąco, ale pewnie dlatego by uzyskać aprobatę Marcelyn.
- Pamiętam gdy jeden z klanów wilkołaczych toczył wojnę z moim klanem - mówi wysoki i ciemnowłosy wampir, na oko ma około 25 lat i surowy wyraz twarzy. - Oczywiście nie dałem im wygrać - klepie się w kolano mówiąc coraz wyżej.
Marcelyn przewraca oczami i upija łyk ponczu.
- *Gaspard lubi przesadzać - śmieje się wampirzyca.
***
Gospodyni imprezy staja za długim i obszernym stołem i stukając w kieszliszek mówi:
- Witam Was wszystkich. Jestem bardzo wdzięczna, że zgodziliście się przyjść na moje przyjęcie. Jak pewnie zauważyliście to przyjęcie jest też balem. Dlatego pragnę Was zaprosić do wspólnego tańca. - podkreśla swą radość promiennym uśmiechem - Będzie to taniec dworski, nieco bardziej unowocześniony - śmieje się lekko i podchodzi do mnie. Czeka aż wyciągne swoją dłoń by ująć jej. Robię to i całuje delikatnie wierzch dłoni. Przybliżamy się do siebie, kładę jej rękę na talli i podnosząc głowę patrzę jej w oczy.
Uśmiecha się. Znów.
- Pragnę zauważyć, że jest pani, panno Marcelyn niezwykle piękna tegoż oto wieczoru. - mówię udając francuski akcent.
- Och - wzdycha teatralnie - Najmocniej dziękuje za komplement. Czyż nie jest pan zbyt śmiały - wskazuje spojrzeniem na nasze splecione ręce.
- Proszę wybaczyć - poluzowuję uścisk.
Marcelyn parska delikatnym chichotem.
- Odbijany? - pyta kręcąc się wokół własnej osi. Tanecznym krokiem odchodzi ode mnie i teraz tańczy z Gaspardem.
Mnie zaś trafia się Shevy, jednak jakiś wampir odciąga ją ode mnie, a na miejsce mojej przyjaciółki wstępuje czarnowłosa wampirzyca o trupiobladej karnacji i pełnych, czerwonych ustach.
Gdy oboje zdajemy sobie sprawę, że mamy ze sobą tańczyć świdrujemy się przez chwilę wzrokiem.


Katherine?
*Gaspard - z języka francuskiego Kacper

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz