- Cześć - odpowiedział wolno, patrząc mi prosto w oczy. Przetrzymałam jego wzrok.
Kątem oka obserwowałam tańczące pary. Psuliśmy szyk. Wampiry rzucały nam gniewne spojrzenia. Raz po raz migali mi gdzieś Thomas i Pavlo. Ten drugi chyba raz do mnie mrugnął. Trzymał młodą, słodką wampirzycę. Ciekawe, jak spędzą noc.
- Powinniśmy tańczyć - oznajmiłam wolno.
- Tak, powinniśmy.
Jeszcze przez chwilę staliśmy bez ruchu. Ktoś krzyknął "Co jest!?", ponieważ taranowaliśmy mu drogę. Wszyscy poruszali się z gracją i elegancją. Idealnie, jak na wampiry przystało. Kroki były perfekcyjnie dopracowane. Nikt nie popełniał błędów.
Tylko my, ja, wampirza przywódczyni ze zmiennym charakterem i Jev, mój były chłopak, którego nadal kochałam, ale byłam świadoma, że nie jestem dla niego, staliśmy bez ruchu. Zapatrzyłam się w jego oczy. Wręcz utonęłam w tym idealnym błękicie. Cały świat stracił znaczenie. A potem... Potem wszystko wróciło do rzeczywistości. Muzyka grała zbyt głośno, w sali było zbyt gorąco. Lekki wiatr, który był wpuszczany przez uchylone okno, niósł ze sobą odór alkoholu. Donośny śmiech ludzi, stłumione rozmowy. Nagle rozbolała mnie głowa, co nie było przecież możliwie, skoro byłam teoretycznie martwa.
- Napiję się - powiedziałam nagle. Nie wiedziałam, co mówię. - Natańczyłam się już dzisiaj - po czym odwróciłam się i szybkim krokiem odeszłam w stronę baru.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz