piątek, 11 września 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

Prześlizgnąłem wzrokiem po zgromadzonych cieniach.
Stało przede mną kilka tysięcy strapionych dusz. Każdej po kolei wpajałem szacunek mimo oporów ich stalowych charakterów. Zajęło mi to nie więcej niż kilka sekund. Działałem z mocą. Nie miałem czasu na pindrzenie się z każdym z osobna... Chociaż, powinienem znać zapędy każdego z nich. Moich podwładnych.
- Aleksandrze. - mruknąłem i ruchem ręki przywołałem Brylynskiego. Dosłownie. Magią. Uśmiechnąłem się lekko na widok zmieszanego nagłą zmianą miejsca cienia.
- Moi drodzy. - rozłożyłem ramiona w geście powitalnym - Zmiana w przywództwie nie powinna robić Wam różnicy. - oznajmiłem i zrobiwszy pauzę, po chwili dodałem z chytrym uśmiechem:
- Mój poprzednik był zbyt kruchy dla Waszych posępnych duszyczek. Ja taki nie będę. Jestem Waszym Władcą i oczekuję Wieczystej dozgonnej - rozszerzyłem uśmiech na widok ich przepełnionych dezaprobatą spojrzeń na wydźwięk słowa "zgon"  - ...Wierności. Czy ktoś chciałby coś dodać? - spytałem retorycznie
- Nie, Panie. - rozbrzmiał tłum melancholijnym głosem
Zmarszczyłem brwi.
- Więcej życia. - odparowałem i zasygnalizowałem możliwość odejścia.
- Ty. - zatrzymałem wysoką duszyczkę i moją Mocą przywołałem ją do mnie. - Marcelyn Fontie. - mruknąłem bez cienia sympatii w głosie. Jej dusza była pełna smutku. Została zabita, nie chciała tu być.
- Tak? - odparła ponuro, unikając mojego wzroku.
- Tak, Panie. - poprawiłem ją niezadowolony o jej zuchwałości. - Wybierz sobie śmiertelniczkę. Pragnę cię u swojego boku.
Aleksander rzucił mi zszokowane spojrzenie.
- Cielesne ludzkie ulotne przyjemności - skwitowałem z pogardą - Ale nie niedozwolone. - rozciągnąłem zęby w uśmiechu i poczekałem na pannę Fontie.
Wybrała szczupłą blondynkę o długich nogach i niebieskich oczach. Uniosłem brew.
- Może być. - to, że nie miałem uczuć nie oznaczało, że moje ludzkie ciało nie ma potrzeb. - Pójdziemy na drinka? - i...pragnień

Pan Mrocznych Cieni idzie się uchlać :3 Jestem całkowicie pozbawiona weny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz