sobota, 26 września 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

Tym razem wstaję, zataczam się, ale odzyskuje równowagę. Chwytam się za głowę i masuje skronie. 
Rodzina. 
Rodzina. 
To słowo rozbrzmiewa w mojej głowie niczym dzwony kościelne.
Słodkie chwile, upojenie, miłość - czuje to na nowo, przeżywam wszystko. Szaleństwo, szczęście. 
To co mnie spotkało było jak słońce wyłaniajace się zza burzowych chmur, oświetlające moją drogę. To było dobre.
Odchylam głowę do tyłu, zaciskam zęby. Nie mogę znieść tych wszystkich emocji kumulujących się w moim ciele.
W mojej głowie.
Pękam.

Budzi mnie pukanie do drzwi. Ledwo słaniam się z łóżka, stawiam bose stopy na zimnej posadzce i leniwym krokiem ruszam by otworzyć gościowi.
Jednak ten uprzedza mnie i po dwukrotnym dzwonku wyważa drzwi.
Cofam się do tyłu, przytwierdzając się plecami do lustra. Zwisający ostry kawałek wbija się w moją łopatkę. Syczę z bólu.
Stoi nade mną wysoka blondynka o nieprzeniknionym spojrzeniu. Utkwiła we mnie swój wzrok. Nie potrafię długo patrzeć w jej zionące nieprzejednaniem oczy.
- Kim jesteś? - pytam i ocieram kropelki potu z czoła. - To ty. - po chwili przypominam sobie - Ty zadałaś mi... - nie umiem znaleźć słowa
- Ból? - podsuwa
- To coś więcej niż ból. - odparowuję. W myślach obmyślam plan ucieczki.
- Bywa. - wzrusza obojętnie ramionami - LAJF IS BRUTAL - cichocze cicho - Slang dzisiejszych nastolatków. - dorzuca gdy posyłam jej zdziwione spojrzenie
- Jak się czujesz? - pyta po kilku długich sekundach podczas których bezwiednie wstrzymywałem oddech. Zadrżałem gdy podeszła bliżej i przyłożyła dwa palce do moich ran na rękach.
Zasklepiły się, ale szramy nadal były widoczne.
- Ludzkie. - mruknęła prawie, że niedosłyszalnie
- Dziękuje. - wyszeptałem, choć przed chwilą obwiniałem ją za mój Coś Więcej Niż Ból - A jak powinienem się czuć?
- Nie wiem. - usiadła i w tej chwili zacząłem dostrzegać w niej to coś co zwykle nazywa się normlanością. Jej ton głosu był niemal zatroskany. - Nigdy czegoś takiego nie widziałam. I namieszał. Skurczybyk. - uderzyła pięścią w stół. Złamała go na pół.
Serce zabiło mi szybciej. Jak to wszystko było możliwe?
- Kim ja jestem? - zapytałem i podszedłem do niej bliżej, na wypadek gdyby znów odpowiedziała cicho.
- Nie wiem. - powtórzyła

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz