środa, 30 września 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

Rozmowę z Katherine Aristow mogłem określić jako niezaprzeczalnie dziwną. Tak, ale wtedy użyłbym słowa "dziwne", nie mogąc go ponownie użyć jeśli znów się z nią spotkam albo z innym wysłannikiem Piekła. Postanowiłem więc zachować ten przymiotnik na inną okazje, więc tylko wzruszyłem obojętnie ramionami i dopiłem resztę latte pozostawionej przez kobietę.
Siedziałem jeszcze chwilę i rozmyślałem gdy do pomieszczenia wpadła Shevy.
Podeszła spokojnym krokiem, odrzuciła krótkie włosy do tyłu, które i tak z powrotem po kilku sekundach przeszły jej na twarz zasłaniając oczy i stała nade mną.
Na jej bladej twarzy malowało się widoczne napięcie i złość?
- Po co za nią polazłeś? - warknęła siadając na miejscu, które przed zaledwie dwoma minutami zajmowała Katherine.  - Czy ty coś poczułeś?
- Tak, wpadłaś w błoto? - wymownie zmarszczyłem nos i wskazałem spojrzeniem jej buty - Albo w psie g... - nie dała mi dokończyć bo przeszył mnie kolejny ból głowy. - Ej.
- Te zapchlone niewidzialne kundle zesrały się na plaży. - pokręciła głową wkurzona - Nieważne. - postukała paznokciami o blat stołu. - Czego się dowiedziałeś?
Wydąłem wargi.
- To były przeszpiegi? - zakpiłem
- To po co tu przylazłeś? - powtórzyła pytanie, wyjątkowo domagając się odpowiedzi
- Nie pamiętam wielu rzeczy, ale nie czuję się jak dzieciak. Skończyłem 18 lat, prawda? - spytałem retorycznie, drocząc się z blondynką.
- Odpowiadaj. - warknęła i poczułem jak z nosa wylatuje mi ciepła ciecz kapiąca na przezroczysty stół. Wyciągnąłem garść serwetek i otarłem stół, a następnie nos.
- Kobieto, opanuj się. - mruknąłem wkładając do nosa zawinięty rulonik - To była zwykła rozmowa..- odparłem starając się wytrzymać jej wzrok - Towarzyska. - dodałem i zaśmiałem się.
- Nie pogrywaj, Roth.
Bycie człowiekiem jest takie poniżające. Dostałem już dwie groźby od kobiet w ciągu dziesięciu minut. Przynajmniej od ładnych kobiet.
- Słyszałeś?
- Jasne. - odpowiedziałem nie zbyt przykładając uwagi do tego potwierdzenia - Nie musisz mnie już niańczyć. - wstałem i wyszedłem z boksu - Dzięki za wszystko, narka! - tym razem to ja zostawiłem mojego rozmówce z mętlikiem w głowie.

Zajebiście.
Nie miałem dokąd pójść.
Opamiętałem się dopiero gdy wyszedłem z kawiarni, do której zbytnio nie uśmiechało mi się wracać i prosić Shevy o jakieś mieszkanie.
Udałem się do centrum handlowego gdzie w pierwszym lepszym sklepie znalazłem kafejkę internetową. Zasiadłem przed komputerem i wystukałem hasło kluczowe: "London i okolice - mieszkania do wynajęcia dla studentów", głównie dlatego, że te dla uczniaków były tańsze.
- Heeej. - usłyszałem piskliwy dziewczęcy głos. Obok mnie stała niska dziewczyna z długimi czarnymi kręconymi włosami, które rozpuszczone sięgały jej do bioder. - Szukasz mieszkania. - to nie było pytanie. Spostrzegłem, że zagląda mi przez ramię i uśmiecha się szeroko. - Ja i moi kumple - wskazała na niewielką grupkę pogrążoną w TOWARZYSKIEJ rozmowie. Pomachali nam. - ...mamy wolny pokój, tak właściwie łóżko - kontynuowała nie przestając się uśmiechać - i...skoro szukasz, to już MASZ.
Zdziwiłem się, ale nie dałem tego po sobie poznać.
- Dzięki - odwzajemniłem uśmiech i wstałem by uścisnąć jej rękę - Właśnie szukałem czegoś na szybko.
- Kim, JJ, Alex! - zawołała dziewczyna przywołując swoją paczkę - Poznajcie...
- Jev'a - dokończyłem za nią, a ona znów się wyszczerzyła - Siema. - przywitałem się z nimi
- Callie, ledwo Ron się zmył,a ty już kogoś znalazłaś - zauważył spostrzegawczo jeden z chłopaków i wyciągnął do mnie dłoń - Moje imię to tajemnica, więc mów mi JJ - puścił perskie oko i zarechotał z własnego żartu. Zawtórowałem mu, a Callie wspięła się na palcach i mruknęła mi du ucha, że tak naprawdę nazywa się Jeremiasz Jelensky i to pieprzony ukrainiec, ale ma dragi i wszyscy go kochają.
- Ron się zalał. - dodał po chwili i porozumiewawczo spojrzał na Callie
- Zamknijcie się snoby, jestem Alex - chłopak o bordowych farbowanych włosach podszedł do mnie i klepnął mnie po plecach. Jak na taką tyczkę miał wiele pary. Zapamiętam, że chudzielce też mają JAKĄŚ TAM siłę. - Alex, możesz mówić również X.
Pokiwałem głową na znak zrozumienia.
Ostatnia podeszła wysoka dziewczyna - oczywiście niższa niż ja, choć miała szpilki, ale o wiele wyższa od Callie, której chorobliwie mały wzrost chyba nie przeszkadzał, bo szczerzyła się do każdego bez znaczenia czy jego głowa była pół metra wyżej niż jej, czy też nie.
- Hej. - powiedziała cicho i wyciągnęła do mnie chudą rękę - Nazywam się Kim Burke, miło mi Cię poznać. - uśmiechnęła się nieśmiało i zaraz po przywitaniu zabrała swoją dłoń i schowała głęboko do kieszeni w geście zamknięcia.
- Mi również. - odparłem i spojrzałem znów na Callie - Ona nie ma ADHD?
- Powiem ci szczerze - zaczęła bardzo poważnym teatralnym tonem - Że czasami są początkowe przebłyski. Ale zobaczysz. Jest super. - dodała i umilkła szybko gdy Callie do nas podeszła.
- To idziemy? - tak właściwie nie wiem dlaczego zapytała skoro nie czekając na odpowiedź wepchała się pomiędzy nas i wzięła każdego pod ramię tak by była w środku i wyciągnęła nas z sklepu podskakując radośnie jak przystało na osobę z POCZĄTKOWYM ADHD.


Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz