niedziela, 27 września 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

- Zdzira - mruknęła Shevy gdy Czarnowłosa odeszła na bezpieczną odległość. Bezpieczną odległość to znaczy, taką by nie usłyszała wyzwiska. I tak wydawało mi się, że dobiegła ją kolejna oblega, ale w ustach blondynki była nic nieznaczącym słowem.
- Czemu mówiła o mnie? - zignorowałem to co powiedziała, a o tej kobiecie. No nie powiem. Była piękna. Jeszcze o mnie mówiła (xD). - Kto to był? - dopytywałem się
- A co? - zagrzmiała, a fale wzburzyły się jeszcze bardziej, podejrzewałem, że nie tylko od nadchodzącej burzy,
Nie wiedziałem czy to możliwe, ale jeśli tak, to odczytała moje myśli, bo kolejna fala uderzyła we mnie.
- Cholera! - zaklinając pod nosem zdjąłem koszulkę i wykręciłem ją z wody. - Dzięki. - wyminąłem ją i zaciekawiony podążyłem za tajemniczą kobietą.

Nie szukałem jej zbyt długo.
 Przebywała w luksusowej kawiarni, z której widok był właśnie na plaże. Nie dostrzegałem dokładnie Shevy, ale byłem stuprocentowo pewien, że nie podążyła za mną i została tam.
Wszedłem i podążyłem do jej stolika, przysiadając się.
- Pozwoliłam? - sarknęła, a mnie przeszył kilkusekundowy ból głowy,
- Biorąc pod uwagę, że mógłbym zdechnąć, a ciebie by to nie poruszyło to zbytnio nie chcesz żebym siedział tutaj - wskazałem wzrokiem stolik - naprzeciwko Ciebie. - popatrzyłem jej krótko w oczy
Nawet nie mrugnęła.
- Nie oczekuje, że mi powiesz dlaczego. - rzuciłem lekko - Sam tego nie rozumiem.
- Mianowicie? - pociągnęła długi elegancki łyk latte
- Tego co jest w mojej głowie. - odpowiedziałem i otarłem czoło czymś co miałem w ręce. Zwinięta koszulka. Ups. Spojrzałem po sobie. Prezentowałem się całkiem nieźle. Ta. Gdybym siedział na siłowni, a nie w ekskluzywnym budynku. - Em, wybacz. - wzruszyłem ramionami i popatrzyłem na nią. Wyglądała jakby miała wybuchnąć śmiechem.
- Świetnie, że cię rozbawiłem. - skomentowałem - Zatem... - zająknąłem się, nie bardzo wiedząc co powiedzieć - Jestem Jev Roth. Zabijałem, sądząc po Twoich sadystycznych ognikach w oczach, ty również - nawet się uśmiechnąłem, ale zaraz spoważniałem - I przyciągasz mnie. Twoja kolej.

Katherine? Pasi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz