Spojrzała na mnie.
- Jesteś jedynym sensem mojej egzystencji. Wróciłam dla ciebie. Nie zmarnuję tego. - powiedziała i chwyciła mnie za rękę.
Nie do końca pewien skąd ją znam, dlaczego jej wierzę i czemu nie czuje już strachu, odwzajemniłem uścisk jej palców.
- Co zrobimy?
- Wyjedziemy.
Zamaszystym i pełnym pewności krokiem zbliżała się do nas niezwykle dziwna grupa istot.
Wysoka czarnowłosa kobieta z dzieckiem na rękach, obstawiona dwoma owczarkami po bokach.
Shevy wstała i przyjęła pozycje obronną. Ja przyglądałem się im z zadziwiającym, możnaby rzec - wręcz stoickiem - spokojem. Kobieta zmrużyła gniewnie oczy na nasz widok, odwróciła się napięcie i odeszła. Shevy zerwała się z nieprawdopodobną prędkością i dogoniła ich.
Rozmawiały.
Jeśli rozmową można nazwać bolesny policzek, krzyk i wyzwiska.
Gdy do nich podchodziłem mierzyły się wzrokiem.
- Chyba zacznę się przyzwyczajać do tego typu dziwnych zjawisk. - oznajmiłem zataczając ręką krąg obejmujący tę przedziwną scenerię.
Shevy odsunęła się od Czarnowłosej stając obok mnie.
- To człowiek. - powiedziała tak poważnym tonem jakby to nie było oczywiste.
- Widzę. - odparła nawet na mnie nie spogladając. - Czekam na wyjaśnienia. - warknęła przez zaciśnięte zęby
- Po co te psy? - wyrwało mi się. Posłała mi zdziwione spojrzenie i rozglądnęła się na boki.
- Widzisz je? - spytała Shevy
- Ta, przecież tu stoją. Dość wyrośniete. A ty nie?
- Wyczuwam. - odpowiedziała i popatrzyła na Czarnowłosą jak na wybryk natury - Kim jesteś skoro nie tą wampirzą suką, za którą miałaś się tydzień temu?
Uniosła lewy kącik ust w triumfalnym uśmieszku, ani trochę nie biorąc do siebie obelg.
Dziewczynka siedząca w jej matczynych objęciach wpatrywała się we mnie intensywnie.
- Kim wy do cholery jesteście? - stanąłem przed Czarnowłosą, ignorując emanujący od niej, niemal namacalny gniew i powarkujące psy. Nie obawiałem się ich, chociaż wyczuwałem wyższość w łańcuchu pokarmowym. Ja byłem ofiarą, oni drapieżnikami.
Byłem kroplą, oni skałami.
"Kropla drąży skałę"
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz