wtorek, 9 lutego 2016

Od Jev'a - CD historii Katherine

Nie mogłem się skupić na rozmowie z Kim, w przeciwieństwie do lekcji, teraz ona paplała bez ustanku. Cieszyło mnie to, że mogła się oderwać od nieprzyjemnej atmosfery panującej w domu, kompletnie niesprzyjającej jej ciąży. Jeremiasz oraz Alex nie zaprzątali sobie głów by wietrzyć pomieszczenia po paleniu, więc w naszym domu było jak w starej palarni zielska.
Zapach osiadający na ścianach był niezdolny do wywietrzenia, zalecane było jedynie odświeżenie farby. Cóż cuchnie bardziej niż najtańsze na rynku farby?
W momencie gdy zorientowaliśmy się, że kelnerka ma zbyt dużo na głowie, a mianowicie migdali się z pijanym facetem siedzącym przy barze, Kim poszła po swój napój. Śledziłem wzrokiem zarówno jej ostrożne kroki jak i Czarnowłosą podążającą w jej kierunku. Wyglądała nienagannie jak zawsze, ale w jej oczach było lekkie poddenerwowanie.
Wpadła na Kim. Boże, czy wszystkie baby muszą być tak roztargnione, westchnąłem.
Podchodząc do nich zauważyłem, że Czarnowłosa wyciąga w kierunku Kim pięćset dolarów za jedynie oblaną sokiem pomarańczowym bluzkę.
Zmarszczyłem brwi. Od kiedy ta demonica słynie z hojności oraz...randek?
Obok niej stał umięśniony facet.. no i tyle stał. Nie wyglądali na specjalnie sobie bliskich.
Podszedłem i zapytałem ciężarną czy wszystko w porządku.
- Tak, Jev.. - odparła niepewnie - Ta pani na mnie wpadła - spojrzała na Katherine z rezerwą - i teraz chce mi dać..tyle kasy - jej oczy niemal rozszerzyły się na widok zwiniętych banknotów.
Dopiero teraz spojrzałem na Katherine, a raczej miejsce, w którym stała, bo zaczęła się cofać i w niecałym ułamku sekundy już odchodziła w kierunku drzwi.
- Katherine, poczekaj! - krzyknąłem, chcąc za nią pójść, ale byłem na rozdrożu. Musiałem pilnować Kim.
- Jev, znasz ją? - Kim zaczęła wycierać mokre miejsca cienkimi, natychmiastowo przemoczonymi serwetkami.
- Tak jakby. Możesz tu na mnie poczekać? - zapytałem czując jak ściska mnie w gardle z niewiadomego powodu.

Wyszedłem za nią. Stała oparta o czarne volvo wymieniając czułości z tym mięśniakiem. Wbiłem wzrok w chodnik i odchrząknąłem znacząco po paru dobrych sekundach pełnych śliny.
Oderwała się od niego z zaskoczonym wyrazem uroczo bladej twarzy, w przeciwieństwie do zmęczonej chorowicie kredowej cery Kim.
- Czy moglibyśmy porozmawiać? - zapytałem mając nadzieję, że się zgodzi.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz