poniedziałek, 15 lutego 2016

Od Jev'a - CD historii Katherine

Jej zachowanie kompletnie zbiło mnie z pantałyku. I nie ukrywam, zraniło mnie. Znałem Katherine i wiedziałem, że uwielbia bawić się w te swoje gierki, ale to ona przesadzała.
Chciała mi pokazać, że to ona ustala zasady, nawet jeżeli sama się do nich nie stosuje.
Poszedłem za nią do salonu niczym wierny kanapowy piesek. I olśniło mnie. Zawsze to robiłem. Zawsze się jej poddawałem, traciłem swoją niezależność.
- Nie będziesz musiała prosić. - powiedziałem beznamiętnie ,wpatrując się w niewłączony telewizor. Słysząc to zrezygnowała z przyciśnięcia nacisku na pilocie. Po prostu siedziała jakby nie miała dość siły aby nacisnąć i pokazać, że ma mnie w nosie, tak jak nasza córka nie przejmowała sie Smithem. - Zaskoczona, co? - mruknąłem, czując jedynie złość. Nie potrafiło jej przyćmić uczucie do tej zołzy. Teraz przekroczyła wszelkie granice. Jakby w ogóle kiedyś istniały. - Wesołych Walentynek. - uśmiechnąłem się półgębkiem, najbardziej nieszczerym uśmiechem na jaki było mnie stać. - Tu są bilety na wieczorny lot helikopterem naznaczonym sercami, ponad Londynem. Jest też wypad do Sheffield. - rzuciłem kopertę pod jej nogi. Ona tylko patrzyła, znów nie okazując uczuć. - Suka. - syknąłem patrząc w tę jej fałszywą twarz.
- Chcę się widywać z córką, tego mi nie zabronisz. - oznajmiłem tonem nieznoszącym sprzeciwu, wpatrując się w nią wyzywająco.
W tej samej chwili do salonu weszła zaniepokojona Viv.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz