sobota, 13 lutego 2016

Od Katherine - CD historii Jev'a

To było słodkie. Musiałam to przerwać.
- Dobra, Vivienne, i tak masz tam tego tyle, że starczy ci na dobry rok, więc nie narzekaj. - Obrzuciłam ją surowym spojrzeniem, a ona tylko prychnęła cicho. Cóż za autorytarność. Kto ją tak wychował? - Nie masz zresztą jakiegoś zadania domowego albo coś?
- Pierwsza klasa jest nuuudnaa - jęknęła, przedłużając samogłoski. - Na lekcjach nie dzieje się nic ciekawego, a moja nauczycielka wymaga od nas zbyt wiele. Na dodatek kompletnie nikt się nami nie przejmuje. Ile już razy błagaliśmy o szafki? Ale nieee, mamy dźwigać te potwornie ciężkie książki. - Pfy. Jakby robiło jej to różnicę. Pokręciłam głową z politowaniem.
- Ciesz się, że w ogóle pozwoliłam ci iść do szkoły - oznajmiłam, a ona zrobiła taką minę, jakby właśnie uświadomiła sobie, że jest w tym trochę racji.
- No, dobra. Przynajmniej mam przyjaciół. - Z westchnieniem, który chyba miał wzbudzać współczucie (co nie wyszło, ponieważ większość znających ją osób była już uodporniona na te sztuczki), wyszła z pokoju, najpewniej udając się w kierunku swojej sypialni.
W tym momencie usłyszałam kroki. A raczej odgłosy łap uderzających o posadzkę. Rany, ich tylko tu brakowało, pomyślałam patrząc, jak Mort i Tenebris wbiegają do pokoju. Albo mikro kuchni z krwią. Jak zwą tak zwą.
- Ten mówił, że widział jakiegoś nowego faceta - mruknął Mortie, patrząc się pazernie na brata, a potem przenosząc wzrok na Jev'a. - Ano, faktycznie.
Thomas lekko zadrżał, słysząc ich głosy. Jak większość nadnaturalnych mógł ich usłyszeć, ale tylko demony mogły widzieć ogary piekielne.
- To ja będę się zwijał - powiedział, kiwając głową w stronę moją i Jev'a, a następnie szybko opuścił pomieszczenie. Przewróciłam oczami.
Ten zarechotał.
- Widzieliście, jak uciekał?
- Ekhm, Jev, to jest Mort i Tenebris, moje psiaki, można tak powiedzieć - odchrząknęłam. - No, dobra. Jeśli już się najadłeś do chodźmy na górę, bo jestem pewna, że Vivienne zaraz coś zniszczy.
- Ona... Ona jest... - Miał chyba problemy z wysłowieniem się.
- Niesamowita, prawda? Mimo swojego sarkazmu jest jednak milsza ode mnie, zobaczysz. - Zaczęłam powoli się wycofywać, niezdolna spojrzeć mu w oczy. - Chodź, opowiem ci o niej więcej.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz