- Na pewno wszystko w porządku? - zapytał po raz setny Cillian, blokując mi przejście do swojego samochodu. Zirytowało mnie to, ale jednocześnie czułam lekką wdzięczność, że w tej sytuacji wykazuje mi tyle wyrozumiałości i patrzy na mnie ze zmartwieniem. To było nawet kochane. Nawet jak na niego.
- Tak - nie mogłam powstrzymać lekkiego uśmiechu. - Po prostu... Nie widziałam go parę miesięcy, wiesz? To był lekki szok. Ale to nie ma znaczenia. Jak pewnie widziałeś, całkiem mu się powodzi... - Uniosłam brwi, przypominając sobie ciężarną dziewczynę. Te parę miesięcy, kiedy nie byliśmy razem mogły spokojnie wystarczyć, by był w stanie ją zapłodnić. Starałam się tym nie matwić, ale nie potrafiłam. To bolało bardziej, niż chciałam się przyznać. - Ale mi też. - Objęłam dłońmi jego twarz, a on pocałował jedną z nich. Poczułam się w jednej chwili tak słodko, że przytuliłam się do niego i pocałowałam go z pełnym pożądaniem. Już sobie mogłam wyobrazić, jak nie mógł się doczekać dojścia do sypialni...
Usłyszałam chrząknięcie. Kto śmiał nam przeszkadzać?
Ach, tak. Jev.
- Czy moglibyśmy porozmawiać? - zapytał, a ja usłyszałam nadzieję w jego głosie.
Poczułam, jak dłonie Cilliana zaciskają się w pięści na mojej talii. Było to dziwne, ale niemal czułam jego zazdrość. Jego aura wrzała, a spojrzenie zabijało. Całkiem urocze z jego strony.
- Nie - odpowiedziałam natychmiastowo. A co się będę cackać?
Skrzywił się.
- Nie liczyłem na taką odpowiedź. - Westchnął ciężko. - Proszę?
Przygryzłam wargę, wiedząc, że nie ustąpi. Odwróciłam się do Cilliana.
- Możesz jechać beze mnie. Dokończymy naszą rozmowę później.
- Bez wątpienia - mrugnął do mnie. Wiedziałam, że nie będzie zadawał pytań takich jak: "Jesteś pewna?" albo "Jak wrócisz do domu?". Byłam pewna i mogłam się przecież zwyczajnie przenieść siłą umysłu.
Poczekałam, aż odjedzie, a potem zwróciłam głowę w stronę mojego byłego narzeczonego.
- Przejdź do rzeczy.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz