Nie czułam się, jakbym miała się zaraz zarumienić, ale bez wątpienia było mi niezręcznie, kiedy wychodziłam z koszmarnie urządzonej toalety do jeszcze gorszego wnętrza lokalu z pogniecioną sukienką i zmierzwionymi włosami. Jedna z młodych klientek rzuciła mi figlarne spojrzenie, doskonale domyślając się, co przed chwilą się działo. To jedno niewinne spojrzenie wystarczyło, bym obrzuciła ją spojrzeniem a'la Katherine Aristow i mocą odcięła jej dopływ powietrza do płuc. Kiedy prawie upadła na podłogę, charcząc i trzymając się za gardło, ponownie przywróciłam jej zdolność oddychania. Uśmiechnęłam się z wyższością przechodząc obok jej beznadziejnej egzystencji i kierując się ku wyjściu.
Jev naturalnie, całkowicie zadowolony, niczym dziecko na Boże Narodzenie, nie zwrócił zbytniej uwagi na dziewczynę, podążając za mną wiernie. Ten jego szeroki uśmiech przypomniał mi, że wciąż był mężczyzną, a ja naprawdę potrafiłam doprowadzić mężczyzna do bezgranicznego szczęścia.
- Nie szczerz się tak - fuknęłam na niego. Nie wydawał się tym zbytnio przejęty. - Mówię poważnie, uspokój się. Ciągle mam ochotę przebić cię kołkiem.
- Wątpię, żeby kiedykolwiek ci to przeszło - powiedział, patrząc się na mnie, jakby był wszechwiedzący.
Prychnęłam.
- Nie ma żadnego "kiedykolwiek", Jev. Nie zmieniłam zdania. Nie chcę cię w swoim życiu - odparłam całkowicie poważnie. Na tyle, by jego uśmiech wreszcie zgasł. To sprawiło, że coś ścisnęło mnie w żołądku. Mimo wszystko, wolałabym, żeby był szczęśliwy.
- Dlaczego? - lekko zacisnął dłonie w pięści.
- Ponieważ wszystko wydaje się być teraz takie... Może nie idealne, ale na pewno poukładane. Z tobą nigdy, by mi się to nie udało. Prędzej czy później, ponownie coś rozdzieliłoby nas. Ja mogłabym to jeszcze przeżyć, ale ona... - jęknęłam cicho na tą myśl.
- Może nasz związek nie polega na odchodzeniu, tylko na ciągłym wracaniu? - Podszedł o krok bliżej z pełną pewnością swoich słów na twarzy. - Proszę, przemyśl to. Ale na razie...
Nie musiał kończyć, wiedziałam czego chce.
- Ma na imię Vivienne. I możesz ją poznać, ale dopóki wszystkiego sobie nie poukładam, nie chcę, żeby wiedziała, iż jesteś jej ojcem.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz