poniedziałek, 28 lipca 2014

Od Jev'a - CD historii Katherine

Co ty robisz?! - krzyknąłem do niej w myślach tak zjadliwym tonem, że aż wybałuszyła na mnie swoje oczy, iskrzące się niewinnością.
To dla naszego bezpieczeństwa, durniu. - warknęła
- Przepraszam, Scar. - oznajmiłem i gwałtownie aczkolwiek niewidocznie chwyciłem Katherine za ramię. Wyszliśmy normalnym tępem, tylnymi drzwiami. - Po co to robisz?! - spytałem, miałem ochotę jej przywalic, gdyby nie była dziewczyną.
- A jak ci się wydaje? - odpyskowała - Jak na zwierzęcego jesteś całkiem silny. Puszczaj. - syknęła i oderwała się ode mnie.
Westchnąłem głęboko, usiadłem i pomasowałem skroń.
- Wiem, co chciałaś zrobic. Zabić go! Ty naprawdę nie masz litości.
- Ty też zabijasz. - skwitowała
- Tak, zwierzęta. Myślałem, że jesteś mądrzejsza niż się wydaje - zlustrowałem ją wzrokiem. Miała na sobie krótką i obcisłą skórzaną spódnicę, która odkrywała górną połowę ud, nie mówiąc już o wyższej części, a do tego biało-czarną bluzkę na ramiączkach z mocno wyciętym dekoltem. Czarne włosy jak zwykle opadały kaskadą na plecy. - Czasami nie wiem co mam z Tobą zrobic. - załamałem teatralnie ręce. - Ale do rzeczy, co robimy?
Ta mnie nie słuchała, jej białka oczne co chwilia wywracały się do góry. Ręce trzymały gardło i zaciskały się na nim.
- Nikogo tu nie zjesz, zrozumiano? - zmarszczyłem brwi i w ułamku sekundy byliśmy już w lesie.
- Nie będę polowac na zwierzęta. - zaprzeczyła nim zdążyłem się odezwac.
- W lesie jest łowca, ma ze sobą zbiór drewnianych kołków zdolnych do przebicia serca. - wyjaśniłem i spoważniałem. - Pójdę tam z Tobą. - oznajmiłem
- Nie boję się - żachnęła się i pobiegła.
Paroma susami dogoniłem ją i chwyciłem za podbródek.
- Wiem, ale nie pozwole by coś ci się stało. - odrzekłem i uśmiechnąłem się przebiegle w stronę lasu.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz