wtorek, 29 lipca 2014

Od Jev'a - CD historii Katherine

Gdy opuściłem tereny domu Katherine postanowiłem nie myślec o całym zajściu, które oczywiście było moją winą, bo to ja pozwoliłem by pożądanie wzięło nade mną górę. Jak co wieczór wybrałem się na polowanie by nasycić żołądek przed porankiem.
***
Następnego dnia poranek zakończyłem ograniem czterdziestoletniego biznesmena, który wystawił Mansory Bugatti Veyron Linea Vincero - Mansory jest firmą, która słynie z najbardziej luksusowych samochodów świata. Czarny, piękny, wytrzymały - stworzony w 100 % dla mnie. Ja zaś wystawiłem sto tysięcy funtów i komplet płyt Michaela Jacksona. No cóż zatrzymałem 1\4 majątku, płyty i przybył mi Bugatti!

http://www.auto-blog.pl/wp-content/uploads/2009/07/mansory-bugatti-veyron-linea-vincero-5.jpg
Ale nawet mój nowy samochód nie był w stanie do końca poprawic mi humoru. Westchnąwszy głęboko wsiadłem za kółko mego pojazdu i ruszyłem na przejażdżkę.
Może to głupie, ale napawałem się zapachem nowości tego auta, było takie wspaniałe. Jeździło...Jeździło? Ono wręcz latało po ulicy.
***
Postanowiłem pojechac do Rixona i nie tylko pochwalic się nowym nabytkiem, ale i pogodac jak starszy kumple. Nie mieszkał w Londynie, a chąc dotrzeć do niego szybciej wybrałem drogę na skróty przez polanę Meadow. Przejeżdżając tam poczułem silny zapach kłopotów, krwi i Katherine. No cóż... 2 w jednym jak zwykle.
Zaparkowałem samochód i nałożyłem na niego oporę, dla zmyłki. By nikt nie ruszył tego cacka, bo każdy człowiek pomyślałby, że jego właściciel ma niezłe kłopoty i jest ścigany przez policję. Zaśmiałem się cicho, ale natychmiast ruszyłem za znajomymi zapachami. Parę sekund później ujrzałem klęczącą Katherine, trzymającą w rękach Fiodora.
Zamiast zadawać głupie jak but pytania etc. Co się stało? Wszystko w porządku? ukląkłem na jednym kolanie i dotknąwszy szyi kruka sprawdziłem puls. Nie żył. Katherine wpatrywała się w niego z odrętwieniem, po policzkach płynęły jej łzy.
Skoncentrowałem się na Fiodorze tak mocno, że aż mnie zabolało coś w głowie i podjąłem starania wydobycia go z śmiertelnej otchłani. Jednak oberwał zbyt mocno bym mógł go uzdrowić, by jego serce ponowiłe bicie i pompowanie krwi do żył i serca. Katherine ujęła go delikatnie i przytuliła jakby był z porcelany. Pragnąwszy ją pocieszyć sięgnąłem by pogłaskać jej włosy, ale pozostałem na położeniu jej dłoni na ramionach.
- Chodźmy. - poprosiłem ją niepewnie i czekałem na decyzję

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz