Zrobiłem krok w tył.
- Właśnie dlatego nienawidzę Shevy, przez nią jestem potępiony nie tylko przez Boga, ludzi, a także przez pobratymców. - zmierzyłem ją długim spojrzeniem - To świat w którym nikt nikomu nie ufa. Ciepłe uczucia nie opierają się na zaufaniu i wierze. Bo ich nie ma. - przyznałem
- Mi to mówisz? - parsknęła.
Znowu była starą Katherine.
- Miłej nocy, Katherine. - pożyczyłem naprędce. - Wybieram się na łowy. - spojrzałem w stronę lasu. - Być może do zobaczenia. - pomachałem jej, nawet na nią nie patrząc i pobiegłem w leśne ostępy.
- A auto?! - krzyknęła za mną wampirzyca.
Gdyby ktoś je gwizdnął namierzyłbym go, w kablach był nadajnik, a w lusterku kamera.
W powietrzu wisiała mgiełka niebezpieczeństwa.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz