- Jasne, ale nie oczekuj ode mnie, że wygłoszę przemowę. - próbowałem rozluźnić atmosferę. Zgasiłem silnik i wysiadłem z auta, klepiąc go po masce.
- To Twój kolejny przyjaciel? - spytała sceptycznie
- Ty będziesz ważniejsza. - odpowiedziałem, ale sam do końca nie wiedziałam, czy chodziło o samochód-przyjaciela.
Pokiwała głową, ale nie odważyła się po raz kolejny spojrzeć w me oczy.
Podniosła ptaka i pobiegła do swojego ogrodu. Usiadła na białej ławeczce i poczęła wpatrywać się w przestrzeń, natomiast ja poszedłem po łopatę i zacząłem kopać niewielki dołek. Gdy zrobiłem go odpowiednim na ciało martwego ptaka Katherine podniosła się i podeszła powolnym krokiem do kopca. Umieściła w nim ciało Fiodora, widziałem jak zaciskała zęby i powieki by się nie rozkleić. Wyciągnąłem z kieszeni malusieńką fiolkę z zieloną, błyszczącą zawartością i odkręciwszy korek wylałem ją na ciało ptaka.
http://fc03.deviantart.net/fs70/i/2014/076/a/d/glowing_fairy_elixir__green_by_moondreamercreations-d7al5q9.jpg
- Po co? - spytała Katherine patrząc jak zielony płyn wchłania się w ciało jej byłego przyjaciela i tworzy wokół niego niewidzialną aurę. - Skąd to masz? - szepnęła
- Nie jestem tylko medykiem bez dyplomu, ale i szamanem. Dysponuję takimi błahostkami, ale wbrew pozorom mają silniejszą moc niż się wydaję.
- Szmaragdowa proteina ochroni ciało Fiodora przed zniekształceniem się, nie będzie gniło. Plus jest jeszcze taki, że żadne głodne zwierzę, stworzenie nie będzie w stanie go zjeść, wyssać krwi. Będzie podobny do Xany, ale martwy. - wyjaśniłem
Popatrzyła na mnie z bólem.
- Przykro mi, wiem ile dla ciebie znaczył. - złożyłem szczere kondolencje. Katherine dalej wstrząśnięta, uklękła na trawie przed ciałem Fiodora. - Żeby nie zwracał niepotrzebnej uwagi, trzeba wyrównać grunt. - zacząłem zakopywać. Wpatrywała się tępo w bezwładne ciałko ptaka, który przed paroma godzinami latał po niebie i zdobywał świat. Gdy skończyłem poszedłem w jej ślady i usiadłem za nią po turecku. Nie ruszała się. Delikatnie przejechałem dłonią po jej aksamitnych, czarnych włosach i zarzuciłem jej ręce na ramiona, przyciągając do siebie, przytuliłem ją mocno.
- Takie jest życie śmiertelników. Rodzą się, piją, jedzą, śpią, pracują, umierają. Nasze życie jest kompletnie odmienne. Wiem, że nie muszę ci tego mówić, ale czasami warto to powtórzyć by nie zwariować.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz