- Katherine... - westchnąłem
- Miła odmiana, już nie jestem Kateriną. - zaśmiała się lekko.
- Jesteś. - stwierdziłem - Jesteśmy przyjaciółmi, możesz mi wszystko powiedzieć. - oznajmiłem i pogładziłem jej rękę. - Mówiłem ci dużo o Shevy, a ty mimo dezaprobaty, wysłuchiwałaś mnie. Może i nie masz...nie mamy w sobie człowieczeńśtwa, ale mamy inne cechy. Cenię u ciebie lojalność, zdecydowanie, ale wiesz co tępię. Nie w Tobie - pokiwałem głową przecząco - W samym sobie. Jeśli nie sprawia ci to bólu to proszę opowiedz mi o swojej przeszłości i czasach w Rosji. - poprosiłem i dźgnąłem lekko Xanę, w miejscu gdzie powinien być popręg. Ta niespodziewanie ruszyła przed siebie, a Katherine musiała mocniej się chwycić jej czarnej jak heban grzywy.
Katherine? Czekam na ciekawe rozwinięcie historii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz