poniedziałek, 28 lipca 2014

Od Jev'a - CD historii Katherine

Od Jev'a c.d Katherine
Dobrze się bronisz, ale chróń klatkę piersiową, jeśli chodźmy kołek cię tam dotknie osuniesz się na ziemię i stracisz przytomnośc na jakiś czas. - poleciłem
Otoczyło mnie czterech mężczyzn ze wszystkich stron. Nie piłem krwi z ludzi, ani nie lubiałem zabijac, ale jeśli byłem w niebezpieczeństwie musiałem się do tego posunąc. Było by łatwiej gdyby jeden z nich nie wyciągnął karabinu, w którym były drewniane cząsteczki.
- Shit! - zakląłem głośno i ujrzawszy jak jedna kula po drugiej lecą wprost na mnie zrobiłem salto w bok, przy okazji rzucając się na jednego faceta. Szybko wyrwałem mu pistolet, najprawdopodobniej gościu był kimś ważnym w mieście. Tym bardziej nikt spoza małego kręgu wojny nie mógł się dowiedziec o wampirzej społeczności.
Wycelowałem kulę prosto w Ważnego Gościa, trysnęła krew, której zapach dosłownie wbił mi się w nozdrza. Gardło zaczęło potwornie palic, ale nie mogłem stracic panowania. Zwłaszcza, że trzech innych mężczyzn uzbrojonych w drewno planowało mnie zabic.
Dwoje przeciwników rzuciło się na mnie z niemałą siłą, ale i tak miałem więcej siły w jednym palcu niż oni razem. Jeden wbił mnie drewniany ołówek w kolano.
Syknąłem z bólu i szybko go wyjąłem. Poczułem jak wbijają mi kolejne gałązki w ciało. Z ran poleciała krew. Postanowiłem znieważyc ból i przejąwszy panowanie nad sytuacją i pistoletem zacząłem strzelac. Gdybym wbił kły w ich gardła euforia mogła by przejąc nade mną kontrolę. Ludzie padli na kolana, jeden mężczyzna z kulą wbitą w ramię, stracił przytomnośc, drugiemu kula wpadła i zatopiła sie w już wcześniej krwawiącej ranie, poszedł w ślady kompana i padł bez czucia na ziemię. Łypnąłem okiem przez ramię i zobaczyłem, że Katherine tak jak mnie został jeden przeciwnik

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz