- Kołek? - usiłowałem zgadnąć
- Yyy - pokiwała głową przecząco
- Benzyna + zapalniczka? - ponowiłem zgadywanie
- Nie. - rzekła tajemniczo
- Ech...Nie powiesz mi. - to jedno zgadłem
- Mhm. - wyszczerzyła się w uśmiechu.
Zahamowałem mocno z piskiem opon gdyż zauważyłem, że jesteśmy w środku miasta.
- To w takim razie...ekhem...Twój kochaś jest w mieście, pragnie byś nie tylko była jego laleczką do zabaw, ale i pomogła unicestwić ważne wampiry? Dobrze zrozumiałem?
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz