- Nie znam wszystkich szczegółów.
Przygryzłam wargę, ale po chwili pokiwałam głową. Chyba mogłam mu zaufać.
- Jak wiesz urodziłam się w Moskwie w 1766. Moja mama, Elisabeth, urodziła się w Anglii i zabłysnęła jako bardzo sławna śpiewaczka operowa. Poznała tatę na, gdy miała dwadzieścia dwa lata. Zawsze interesowała się Rosją i postanowiła obejrzeć jej stolicę. Ojciec, Aleksander, pracował jako zegarmistrz. Zawsze opowiadali mi, że wpadli na siebie przypadkiem podczas spaceru. To podobno była miłość od pierwszej wejrzenia - uśmiechnęłam się lekko. - On poprosił ją o rękę, a ona dla niego przeprowadziła się do Moskwy. Urodziła mnie, gdy miała dwadzieścia cztery lata. Żyliśmy w bogactwie i dostatku. Nie miałam rodzeństwa, więc dostawałam wszystkie najlepsze rzeczy. Teraz nie miałabym nic przeciwko temu, ale kiedyś...- westchnęłam. - Kiedyś wolałam żyć skromnie. Nie miałam zbyt wielu przyjaciół - machnęłam ręką. - Zresztą, jak teraz. Wtedy byłam nieśmiała i cicha, a teraz po prostu... odpychająca - zaśmiałam się. - Ale nieważne. Byłam raz na wczasach we Francji. Gdy go spotkałam, moje życie wywróciło się do góry nogami. Był oszałamiający. Przystojny, inteligenty i romantyczny - mimowolnie się rozmarzyłam. - Nazywał się Andre Lemarie. Już w wieku dziewiętnastu lat wzięłam z nim ślub. Katherine Elisabeth Lemarie. Jak to pięknie brzmi. Byliśmy małżeństwem rok - teraz już kompletnie nie zwracałam na nic uwagi. Zatraciłam się w mojej historii. - Najcudowniejszy rok mojego życia. Pełen wzajemnej miłości i zaufania. Bez kłamstw, bez sekretów. Tak przynajmniej myślałam - poczułam łzę na policzku i uśmiechnęłam się smutno. - To był bardzo stary i przebiegły wampir. Przemienił mnie i chciał spędzić ze mną wieczne życie. Nie zgodziłam się. Miałam do niego żal za to, że nie powiedział mi o swojej tajemnicy. Zostawiłam go. Zmieniłam nazwisko na panieńskie - przełknęłam ślinę. - Obiecałam sobie, że go zabiję. Jestem jednak pewna, że nawet jeśli bym go spotkała to nie byłabym w stanie zrobić mu krzywdy - pokręciłam głową. - Rodzice zawsze mówili, że nie powinnam za niego wychodzić. Nie mylili się. Chciałam ich przeprosić, a jednocześnie przemienić. Dać im życie wieczne, którego sama nie chciałam - wypuściłam powietrze. - Teraz jak o tym myślę to właściwie chciałam zrobić im to samo, co Andre zrobił mi. Chciałam zmienić ich w potwory. By tylko nie czuć się tak samotna - w tej chwili poczułam nienawiść do siebie. - Było już jednak za późno. Zostali zamordowani. Nigdy się nie dowiedziałam przez kogo. Może odkryli kim on był, ale ja o tym nie wiedziałam. Zostawiłam Rosję i pojechałam do Włoszech. Spędziłam tam dwa lata, a potem popłynęłam statkiem do Barcelony. I tam nie mogłam zaznać spokoju. Dużo podróżowałam po Europie i poza jej granicami. Byłam prawie wszędzie. Wreszcie pojechałam do rodzinnego miasta mojej mamy - Sheffield. Mieszkam tam już od jakichś sześciu lat. Wiem, że gdybym nie była przywódczynią zapewne zostawiłabym to wszystko i wróciła do Rosji. Do mojej ojczyzny. Tam właśnie chciałabym spędzić resztę życia. Nieśmiertelność niestety ma swoje wady, że trwa wiecznie. A ja naprawdę mam czasami dość tego wszystkiego. Dlaczego nie mogę umrzeć? Dlaczego nie mogę zostawić tego wszystkiego? Dlaczego po prostu jakiś łowca nie może mieć szczęścia i mnie zabić? Śmierć to przecież tylko następny etap w naszym życiu. Nikt nie udowodni, że po niej nie ma nic - moja twarz była cała mokra od łez. - Ale nikt też nie udowodni, że po śmierci coś będzie.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz