Odsunęłam się i spojrzałam mu w oczy.
- Ale lepiej pozostać sobą, niż starać się zmienić - powiedziałam. - Przez wiele lat miałam gdzieś, co myślą o mnie inni. Byłam sobą, a jednocześnie się zmieniłam. Gdy Fiodor przy mnie był, mogłam zachowywać spokój i być lepszą - pokręciłam głowę. - Bez niego wszystko będzie trudniejsze. Dlatego muszę pomóc mojemu ojcu i Andre obalić Radę. Wtedy spokój powróci - ostatnie słowa wyszeptałam. - Żałuję tylko, że nie mogę ci o tym powiedzieć.
- Dlaczego?
- Ponieważ ta rzecz jest tak cenna, że niejeden śmiertelnik, czy wampir chętnie dopadłby ją w swoje ręce. Mając ją, ma się władzę.
Zmarszczył brwi.
- Czyli twój spokój polega na zdobyciu władzy?
Odwróciłam wzrok. Kątem oka zauważyłam ruch. To kruk podrywał się do lotu i dołączał do kompanów, szybujących już po niebie. Poczułam ukłucie bólu, gdy patrzyłam na te czarne ptaki.
- Władza mnie nie interesuje. Mając ową rzecz zdobędę coś znacznie bardziej cennego.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz