- Nie waż się tak o nim mówić - syknęłam. - Ale tak. Dobrze zrozumiałeś. Tylko wtedy dostanę to coś nad czym obecnie zależy mi najbardziej na świcie.
- To jakaś broń? - zgadywał dalej.
Uśmiechnęłam się szeroko.
- Jeśli być się uparł to mógłbyś tym czymś udusić człowieka.
Wreszcie dojechaliśmy pod mój dom. Spojrzałam na niego ponuro, następnie na martwego ptaka, a na końcu Jev'owi w oczy.
- Zostaniesz? - zapytałam. - Chciałabym pochować Fiodora.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz