Urodziłam się w Melbourne, w Australii. Moja matka Joanna była Polką, a ojciec Marcus australijczykiem. Niestety, ale ona została zabita, przez wampira. Dlatego nie za bardzo ufam Jev'owi.
- Ale nie boisz się go. - stwierdziła
- Nie. - odparłam - Wracając do mojej historii... - westchnęłam gdy czarnowłosy, wysoki chłopak przyszedł by nas powitać i zachęcić nas do złożenia, najprawdopodobniej - najdroższego zamówienia.
Na plakietce miał napisane: Casper. Przywitał nas wytonowanym uśmiech, ukazując garnitur białych zębów rzekł:
- Witam, ladies - pochwalił się znajomością przyzwoitych słów - Mogę przyjąć zamówienie? - dodał strzepując z ramienia fikcyjny paproszek.
- Jajka sadzone z bekonem - poprosiła Victoria
Poszłam w jej ślady. - Ja też poproszę.
Casper pokiwał głową i poszedł do kuchni tanecznym krokiem.
- Dziwny. - skomentowałam gdy znalazł się w takiej odległości by nie usłyszał naszego chichotu.
- Kontynuuj - poleciła Vic
- Wychowałam się wśród ludzi, nawet znalazłam w nich powierników. Tata nauczył mnie opanowania wilka w sobie, by nie być zagrożeniem dla śmiertelników, a nawet dla samej siebie. Miałam przejąć po Marcusie watahę i zostać przywódczynią w wieku 17-18 lat. Pewnego dnia przechadzałam się po lesie gdy zobaczyłam jak John Sergi - dziki wilkołak, albo jak to mówisz, dziki wilkokrwisty, a także przyszły przywódca wrogiej watahy zaatakował Mirandę - mą przyjaciółkę. Wyciągnęłam jej z tarapatów, jednak John nie odpuszczał. Sprowokował mnie i przemieniłam się przy Mirandzie, której nie miałam zamiaru wyjawiać prawdy. Do tamtej chwili była przekonana, że paranormalne zjawiska nie istnieją. Przeraziła się gdy ujrzała jak wszystkie moje kości i mięśnie się kurczą by przygotować się na przemianę. Stoczyłam walkę z Sergi'm i pozbawiłam go przedniej kończyny, zostałam osądzona za ten czyn i wyrzucona z watahy, nie minęło wiele czasu, a dowiedziałam się, że Miranda zmarła na zawał. - zasłoniłam dłońmi twarz jakbym mogła uchronić się przed bolesnymi wspomnieniami i kłującymi w oczy łzami.
Victoria?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz