-Dobrze, dobrze, wasza wysokość- zadrwił Jev.- Proszę za nami.
Otworzyłam usta, aby zaprotestować, ale nagle do głowy wpadł mi genialny pomysł. Uśmiechnęłam się tylko i posłusznie podążyłam za nimi.
Po godzinie niezwykle ciekawej gry, posłałam im triumfalne spojrzenie. Oczywiście, wygrałam. Niezbyt sprawiedliwie, lecz wygrałam.
-Jak to zrobiłaś?- Jev przypatrzył mi się podejrzliwie.- Myślałem, że grałaś pierwszy raz.
-Ty masz swoje sztuczki, ja także je mam- drażniłam się z nim.- Pamiętaj: Ja zawsze wygrywam.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz