wtorek, 24 czerwca 2014

Od Victorii - C.D Jev'a

Spojrzałam na wampira mrużąc oczy. Zaczęłam go mierzyć wzrokiem, gdyż wcześniej próbowałam tylko utrzymywać dystans. Wysoki, niebieskooki mężczyzna z ciemnymi włosami nadal patrzył na mnie z triumfem. Posłałam mu krzywy uśmiech.
-Tak, nadal uważam, że nie umiesz się pohamować. -podeszłam do niego mrużąc oczy. -Jak reszta wampirów!
Spojrzał na mnie lekko zdziwiony. Zapewne zdziwił go mój nagły wybuch.
-Tak sądzisz? -spytał chyba rozbawiony.
-Tak, tak sądzę. Nigdy nie zmienię o was zdania. -wysyczałam i odwracając się przemieniłam się w wilka.
Skinieniem głowy nakazałam to samo uczynić Ami. Pobiegłyśmy w głębię lasu.
~*~
Nie wiedziałam, która godzina. Gdy patrzyłam na księżyc wydawało mi się, że północ. Ale jak mam być tego pewna... Zamiast biec, zaczęłyśmy zwalniać. Poczułam pewien zapach... Zapach krwi. Szybko pobiegłam w tamtą stronę. Czułam też zapach wampira.
Gdy razem z Ami dobiegłam do owego miejsca zobaczyłam tego samego wampira. Żywił się zwierzęciem. Najwyraźniej nie znalazł ludzkiej ofiary. Albo po prostu nie chciał szukać. W końcu co się dziwić. Środek nocy, tygodnia. Ludzie siedzą w domach i śpią, zamiast chodzić po mieście. Spojrzałam na Ami i skinęłam głową. Wyszłyśmy zza krzaków.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz