- Dzięki - krzyknęłam i pomachałam jej na pożegnanie.
Wydawała się całkiem miła, ale strasznie spięta, każdą swoją komórką ciała dawała mi znak, że to ona tu rządzi, zapewne stąd jej dystans.
Wzruszyłam ramionami i przekręciłam klucz w zamku.
Ściany były pomalowane na neutralny biało-szary kolor, dopasowane białe meble, ładny żyrandol. Ach...byłam tak zmęczona, że nawet nie miałam chęci rozmyślać o moim nowym domu. Rzuciłam się na kanapę, na której tak dawno nie leżałam, wtuliłam się w poduszkę i nakryłam pledem.
Odpłynęłam w błogą nicość.
***
Blade promyki słońca prześwitujące przez muślinowe firanki obudziły mnie ze snu. Poszłam do łazienki i wzięłam gorący prysznic, który wyzwolił ze mnie resztki snu.
Przeciągnęłam się i ziewnęłam szukając jakiego jedzenia.
Otworzyłam lodówkę i przeszukałam ją dokładnie, zepsute mleko i lody z 2001.
Wyciągnęłam lody by sprawdzić jak wyglądają.
- Chyba nie masz zamiaru tego jeść? - zapytał czyiś ironiczny głos.
Vickie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz