poniedziałek, 23 czerwca 2014

Od Jev'a

Leżałem w cieniu rozłożystego dębu oparty o jego pień, wpatrywałem się w błękitno-niebieskie niebom na którym kłębiły się skrawki chmur. W koronach drzew śpiewały ptaki swą poranną serenadę. Nagle poczułem uderzający zapach krwi. Leniwie rzuciłem okiem przez bark i ujrzałem młodą łanię, oddaloną ode mnie ponad 1 km, ale jej woń, wołała mnie. Pulsowała we mnie, aż tutaj. Zerwałem się najciszej jak się tylko dało i puściłem się w bieg, wiedziałem, że i tak zwierzę nie zdoła mi uciec.
Po chwili znalazłem się na polanie, schowany za niedużym krzakiem przypatrywałem się polowaniu wilków. Sarna było jedną nogą w grobie, a one nadal się nad nią pastwiły.
Powolnym krokiem wszedłem na polanę, psy wydały z siebie gardłowy warkot chórem. Ich oczy błyskały gniewem.
- Dość. - wyszeptałem, a one rozeszły się.
Były to zwykłe wilki, gdyby to były wilkołaki, sprawy skomplikowałyby się bardziej.
Podszedłem do łani, której lewa tylna noga była całkowicie rozszarpana, pochyliłem się i zrobiłem t o szybko. Nie minęło kilka sekund, opróżniłem jej ciało z czerwonej cieszy zwanej krwią.
Otarłem ręką usta, a ciało porzuciłem zwierzętom.
Poszedłem na przechadzkę po Londynie.
***
Stałem pod Big Ben i wpatrywałem się pusto w wskazówki zegara, dochodziło popołudnie. Nagle poczułem, że blisko mnie znajduję się istota emanująca silną energią.
Gwałtownie się odwróciłem. Za mną stała wampirzyca

 Jaka wampirzyca? Są tylko dwie, więc...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz