Po chwili znalazłem się na polanie, schowany za niedużym krzakiem przypatrywałem się polowaniu wilków. Sarna było jedną nogą w grobie, a one nadal się nad nią pastwiły.
Powolnym krokiem wszedłem na polanę, psy wydały z siebie gardłowy warkot chórem. Ich oczy błyskały gniewem.
- Dość. - wyszeptałem, a one rozeszły się.
Były to zwykłe wilki, gdyby to były wilkołaki, sprawy skomplikowałyby się bardziej.
Podszedłem do łani, której lewa tylna noga była całkowicie rozszarpana, pochyliłem się i zrobiłem t o szybko. Nie minęło kilka sekund, opróżniłem jej ciało z czerwonej cieszy zwanej krwią.
Otarłem ręką usta, a ciało porzuciłem zwierzętom.
Poszedłem na przechadzkę po Londynie.
***
Stałem pod Big Ben i wpatrywałem się pusto w wskazówki zegara, dochodziło popołudnie. Nagle poczułem, że blisko mnie znajduję się istota emanująca silną energią.
Gwałtownie się odwróciłem. Za mną stała wampirzyca
Jaka wampirzyca? Są tylko dwie, więc...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz