Udałem się do Diabelskiej Torebki, dziwna nazwa dla jakże dziwnego lokalu. W restauracji przebywały zarówno wampiry jak i śmiertelnicy. Podszedłem do jednego ze stołów gdzie grał wampir ksywką Ringo oraz kilku ludzi.
- Jev - syknął z szelmowskim uśmiechem - Znów się spotykamy. - szepnął
- Ringo. - zaśmiałem się lekko - Zgodzę się. - dodałem
Podaliśmy sobie ręcę w tym uścisku facetów, jakby znali się od wieczności.
Jego towarzystwo poszło po drinki.
Po części była to prawda.
- Gramy? - zapytał podsuwając mi kij
- Ile stawiasz? - uniosłem brew w pytającym spojrzeniu
- 10 tysięcy dolców... - uciął by zastanowić się chwilę - 5 tysięcy i nowe Ferrari
- Dopłacisz jeszcze za benzynę. - zaśmiałem się, gdy nagle uśmiech z jego twarzy zniknął, Ringo rozpoczął grę.
***
Po chwili wymachiwałem srebrnymi kluczykami do iście krwisto-czerwonego Ferrari no i 5-cioma tysiącami w kieszeni.
- Idę coś zjeść - zagaił Ringo i wyszedł tylnymi drzwiami.
Blisko lady siedziała Katerina, której badawczy wzrok spoczywał na mnie. Nie umknęły mi oczywście wcześniej wypowiedziane przez nią słowa.
- Znów się spotykamy, księżniczko - zaśmiałem się
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz