poniedziałek, 30 czerwca 2014

Od Katherine- CD historii Jev'a

-Dziękuję- uśmiechnęłam się szeroko, opierając się o pień.- Jednak wziąłeś się do roboty- rzuciłam znaczące spojrzenie papierom.- I to porządnie.
Zaśmiał się cicho. Miał zamknięte oczy, ale i tak podał mi papiery. Przyjęłam je.
-Jak tam było we Francji?- zapytał retorycznie.
-Doskonale wiesz, że było to kłamstwo- przewróciłam oczami.- Robotę miałam tutaj i zajęła mi pięć minut. Jak jednak się domyślasz: Po prostu nie chciało mi się tego robić. 
-Nie wątpię.
Usiadłam obok niego. Byłam pewna, że wolałby, żebym sobie poszła. Specjalnie zrobiłam mu na przekór. Dotknęłam palcami trawy. Dąb rzucał przyjemny cień, więc nie musieliśmy być nękani przez słoneczne promienie.
-Wiesz, że odwiedziła mnie dzisiaj twoja dziewczyna?- zachichotałam.- Jest dosyć dziwna, ale ładna. Oczywiście, nie tak bardzo jak ja. Nie była to miła wizyta i skończyła się na tym, że musiałam wezwać swoich ochroniarzy. Tak, mam ochroniarzy, choć pewnie dziwisz się po co mi oni. Przecież sama dałabym sobie radę...
-Odwiedziła się Shevy!?- przerwał mi.
-No, właśnie o tym mówię...
-Czego chciała?
Wzruszyłam ramionami.
-Nie słuchałam, bo akurat leciał mój ulubiony program telewizyjny. Przypuszczam jednak, że nie mówiła nic sympatycznego.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz