Jednak mnie w tym nic nie śmieszyło, może niewiedza Kateriny, ale nic poza tym.
Rozpocząłem gorączkowe poszukiwania Shevy, sam diabeł wie co robiła.
***
Intuicja doprowadził mnie do pubu znajdującego się w samym centrum Londynu.
Co u licha robiła tam głodna wampirzyca? Mówiła, że nie pije, ale przy tylu ludziach nie zdoła się opanować.
Gdy otworzyłem drzwi rozległ się przyjemny dzwonek, który alarmuje, że do budynku wszedł klient. Shevy siedziała okrakiem na wysokim krześle obrotowym i popijała dziwną mieszankę alkocholu. Za ladą siedział wysoki mężczyzna, góra 20 lat i próbował ją zabawiać swymi opryskliwymi żartami. Bez wahania podbiegłem do niej i ujrzawszy jej podkrążone oczy i parę siniaków na twarzy postanowiłem wyprowadzić dziewczynę z lokalu.
- Co ty tu robisz?! - krzyknąłem do niej, a ta spojrzała na mnie tępo. - Nie powinnaś przychodzić tutaj, ani do Kateriny. - zmarszczyłem brwi
- A co cię obchodzi moje życie towarzyskie? - prychnęła
Parsknąłem.
- Wychodzimy. - nakazałem, ale ta szarpnęła się i z niewiarygodną siłą uderzyła mnie pięścią w brzuch.
Zaśmiała się gardłowo.
Szybko podniosłem się z ziemi by nie dawać ludziom powodu do plotek, chwyciłem ją w talli gwałtownie i wyprowadziłem.
Wyszliśmy przez frontowe drzwi, gdy nagle ujrzeliśmy 4-letnią dziewczynkę o kruczoczarnych włosach upiętych w dwa warkocze. Siedziała skulona i cicho pochlipywała, z jej kolana lała się krew niczym rwący strumień.
Shevy wciągnęła ten zapach, a w jej oczach zapaliła się żądza krwi. Zaczęła się szarpać, gdy dziecko ujrzało walkę inaczej próbę powstrzymania Shevy przed mordem zaczęło krzyczeć.
Miałem na głowie wyprowadzenie Shevy i dzieciaka. Co nie było takie łatwe, iż dziewczynka pomimo strachu nie dała rady się ruszyć. Paraliż.
- Katerino, pomóż mi. - krzyknąłem do niej, chcąc by mnie usłyszała.
- Czego? A tak na marginesie siedzę w Twoim boskim mieszkanku i oglądam... - urwała, bo natychmiast przeszedłem do rzeczy.
Opowiedziałem jej gdzie jestem i poprosiłem by się zjawiła. Nie minęło 5 minut, ta stała już w progu i przypatrywała się całej akcji.
- Jaki przyjemny zapach. - łypnęła okiem przez ramię na dziewczynkę - Czego ode mnie chcesz.
- Wyprowadź Shevy, muszę... - uciąłem bo ta mi przerwała
- Posilić się? - zatrzepotała rzęsami
- Uratować to dziecko, dysponuje dość potężną mocą by jej pomóc. Potem wymaże wszystko z pamięci, tylko weź ją. - spojrzałem na Shevy z mieszaniną troski i złości.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz