Jej spojrzenie wyrażało zdumienie z każdej strony.
*Matka często mi przypominała o kulturalnym zachowaniu wobec dam, weszło mi to w krew.
- Jestem Jev Roth, a ty? - uniosłem brew
- Katherine Elisabeth Aristow - odrzekła.
Uśmiechnęła się ukazując rząd śnieżnobiałych zębów.
- Czyżbym usłyszał chłodny rosyjski? - zapytałem
- Tak, ale czy ja wiem czy takie chłodny. - odparła błyskając kłami.
- A więc Katerino... - zacząłem, ale ta uciszyła mnie zjadliwym spojrzeniem.
- Katherine - poprawiła mnie.
- Zostańmy na Katerinie - nacisnąłem - Przywódca gangu wampirów? - zapytałem wpatrując się w nią intensywnie.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz