Po tym jak zostawiłam Americę samą postanowiłam się przejść. Zaczęłam przechodzić między uliczkami Londynu. Tak wielkiego i tętniącego życia miasta. Wchodziłam kolejno do różnych sklepów i kafejek. Przeglądałam, piłam, jadłam.. I to tyle.
~*~
Rano, gdy tylko się obudziłam, wzięłam prysznic i ubrałam luźne ciuchy. Zjadłam jakieś szybkie śniadanie i chciałam złożyć wizytę Americe. W końcu jest to pierwsza wilkokrwista w tej okolicy. Nieczęsto zdarza się okazja spotkać kogoś z naszego gatunku.
Weszłam bez pukania no i zastanowienia się. Przeszłam hol i zobaczyłam kuchnię, a w niej Americę trzymającą stare pudełko lodów.
-Chyba nie masz zamiaru tego jeść? -spytałam z wyczuwalną ironią.
-Nie. Raczej nie. -otworzyła pudełko, ale zaraz szybko je zamknęła odkładając na półkę.
-Możemy się wybrać do restauracji. Chciałabym się z tobą zapoznać. Skoro na razie jesteśmy tu ty i ja.
Skinęła głową na znak, że mnie rozumie.
-Może pójdziemy do bliskiej restauracji? -powiedziałam zanim ona wydała z siebie jakikolwiek dźwięk. -Ja stawiam. W końcu chyba nie będziemy cały czas siedzieć w swoich domach? -uśmiechnęłam się lekko.
America?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz