wtorek, 24 czerwca 2014

Od Katherine- CD historii Jev'a

-Jeśli wlejesz mi ją do szklanki i dodasz whisky to chętnie- drwię. Och, tak. Głód sprawia, że nie potrafię już zgrywać dobrej i słodkiej wampirzycy.
Śmieje się, jakby to miał być żart. A ja wcale nie żartowałam. Patrzę z obrzydzeniem na martwe zwierzę. Nie współczuję mu, po prostu ten zapach sprawia, że mnie odrzuca. Nie dość tego, słońce pali niemiłosiernie. Wyciągam z torebki, którą cały czas miałam przy sobie, parasolkę i ją rozkładam. Jev przewraca oczami. W tym momencie dzwoni mój telefon. Odbieram, nie patrząc na wyświetlacz.
-Tak?
-Katherine?- znajomy głos, a jednak nie mogę sobie przypomnieć do kogo należy.- Dzięki Bogu! Odebrałaś! Tak się o ciebie martwiłem!
-Mhm- szukałam tego głosu w głowie, ale nie mogłam na nic wpaść.- A właściwie kim jesteś?
Głos po drugiej stronie prycha.
-Nie pamiętasz? Dwa dni temu spotkaliśmy się w barze. I później ta noc...
A. Mogłam się domyślić.
-Ach! Jakie!- śmieje się sztucznie.- Żartowałam. Wiedziałam, że to ty. Po co dzwoniłeś?
-Chciałem ci tylko powiedzieć, że... Kocham cię i chcę, żebyś za mnie wyszła.
Nie mogę się powstrzymać i parskam śmiechem. Zerkam na Jev'a, który dzięki wampirzemu słuchu oczywiście wszystko słyszy. Patrzy na mnie osłupiały.
-Co w tym śmiesznego?- w jego głosie słychać urazę i zdezorientowanie.
-Jesteś szalony. Nie wyjdę za ciebie i nie potrafię odwzajemnić twoich uczuć.
Nie czekam na to, co powie i się rozłączam. Jev chce coś powiedzieć, ale uciszam go unosząc dłoń.
-Błagam. Nie dołuj mnie bardziej.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz