sobota, 21 czerwca 2014

Od Americi

Biegłam przez piękny, zielony las. Ściółka leśna delikatnie chrzęściła pod nikłym dotykiem moich łap. Bycie w wyjątkowej, pachnącej piżmem skórze sprawiał mi nie opisaną radość, pozwalał choć na chwilę oderwać się od przeszłości. Nie traciłam siebie, doskonale wiedziałam, że jestem Americą Eleną Twix - dziedziczką rangi przywódczyni w mej dawnej watasze, wilkołaczką, która pozbawiła wroga jednej kończyny, po części potworem, który pozbawił życia swej najlepszej przyjaciółki. Gdybym umiała stłumić wtedy wilka w sobie, Miranda nie zobaczyłaby mnie jak zmieniam się w zwierzę, jak mój kręgosłup boleśnie się kurczy i jak ja dopadam wroga w najciemniejszym zaułku. Jej serce nie stanęłoby z obawy, że moje życie się skróci, tylko biłoby dalej, pompując gęstą krew do żył. Znam choć jedną prawdę; To los rządzi nami, nie odwrotnie.
Usłyszałam szelest krzaków...nadstawiłam uszu. Moim oczom ukazała się wysoka dziewczyna o brązowych oczach i ciemnych, kręconych włosach. Wciągnęłam haust powietrza zmieszanego z jej zapachem. Spojrzałam jej w oczy, ta zaś przyjęła pozycje "koci grzbiet" by się przemienić. Nie zdążyła bo już stałam przed nią w ludzkiej postaci.
- Moje zamiary są pokojowe. - zapewniłam
Prawy kącik jej ust uniósł się lekko w górę.
- Jestem America Elena Twix. - przedstawiłam się podając jej rękę.
Dziewczyna nieco się rozluźniła, jednak jej wzrok nadal był przygotowany na wszelkie niepowodzenia, był nieprzenikniony i ciężki.
- Victoria Joselle Black - oznajmiła - Przywódczyni klanu Luna. - dodała.

Victoria?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz