Instynktownie moja ręka poszła w kierunku szyi. Spojrzałam w ziemię, a później znów na wampira.
-Mam urazę do wampirów. Niektóre jednak toleruję. Mówiąc niektóre mam na myśli tylko dwie wampirzyce. -nie dokończyłam, gdyż ciemnowłosy wszedł mi w środek zdania.
-Które? -spytał zaciekawiony.
-Nieważne. -zmrużyłam oczy. -Po incydencie jaki najprawdopodobniej spotkał mojego ojca nie mam ochoty patrzeć na wasz gatunek. I na dodatek to co stało się parę lat temu... -spojrzałam w niewidoczny punkt ponad głową mężczyzny. -Mam nadzieję, że wszystko ci wyjaśniłam.
Parę minut stałam w milczeniu. Wampir spoglądał na mnie nieodgadniętym wzrokiem. Spojrzałam przez chwilę w jego oczy, ale odwróciłam się na pięcie.
-Idziemy Ami. -mruknęłam ledwo słyszalnie przemieniając się.
Gdy prawie zniknęłyśmy w cieniu krzaków usłyszałam głos wampira.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz