-Jak to znowu?- zachichotałam.- Ja to robię codziennie.
Nie mogłam nazwać Victorii swoją przyjaciółką, aczkolwiek nie byłyśmy sobie wrogie. Znałyśmy się już kilka bitych lat. Zmieniała się na moich oczach. Choć była przywódczynią wilkołaków- bardzo ją polubiłam (co było dziwne w moim zwyczaju).
-Nie wątpię- skrzyżowała ramiona na piersi.- Czekasz na otwarcie?
W odpowiedzi skinęłam głową.
-Jeszcze tylko dziesięć minut- zerknęłam na blondynkę, która przysłuchiwała się naszej rozmowie. W myślach kazałam jej przestać. Usłuchała się mojej mocy.- Może chciałabyś do mnie dołączyć?
Victoria?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz