piątek, 1 maja 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

Po wejściu do mieszkania pierwsze co zrobiłem to wziąłem prysznic. Spostrzegłem jak bardzo się zaniedbałem... i zmieniłem. Czarna czupryna zwykle dobrze ułożona teraz odstawała na wszystkie strona, rozcapierzona jak skrzydła jakiegoś...ptaka. Oczy ponoć są zwierciadłem duszy. Moje mimo przepełniającej mnie radości z powrotu do domu były smutne. Był w nich widoczny brak wigoru, siły i mocy. Musiałem to zmienić. Zmienić siebie. Przestać nie umieć patrzeć na krzywdę. Krzywda była wpisana we mnie. Miałem ją nieść, bo byłem wampirem. Pora zakończyć te ludzkie żale. Jestem wampirem i nigdy nie przestanę nim być.

Wyszedłem z pokoju ubrany w nowe ciuchy. Oczywiście czarne. Czarne dżinsy, buty, T-shirt i kamizelka. Na reszcie wyglądałem porządnie.
Zszedłem na dół i zobaczyłem jak moje towarzystwo zdezorientowane kręci się po pokoju. 
Ben i Zen otwierali i zamykali lodówkę wpatrując się w nią niedowierzająco. Zaśmiałem się pod nosem.
- Tu się trzyma jedzenie. - wyjaśniłem otwierając lodówkę i wyjmując z niej - tak, jest świeży zapas! - moje ulubione piwo, shandy i zgrzewkę lemoniady. 
Położyłem im przed nos szklanki i zmusiłem by nalali sobie. Tyle chyba potrafili.
Ben i Zen wpatrywali się w przedmioty tempo. Za to Elfka nie cackając się odkręciła nakrętkę i wręczyła każdemu z nich szklankę napoju. 
- To tak jak z whiskey. - mruknęła - Tylko słodsze. Pijaki i nie wiedzą. - rzuciła wychodząc z kuchni do saloniku. Bez problemów włączyła sobie telewizor i przełączyła na jakieś babskie style,
Zauważyłem, że wbiła się w jakieś ubrania - był to mój T-shirt, który odstawał jej praktycznie z każdej strony oraz getry, które -  daje słowo! -  nie należały do mnie.
- Czy to moja koszulka? - uniosłem brew
- Taak. - uśmiechnęła się - Chyba nie masz nic przeciwko.
Zastanowiłem się chwilę czy nie miałem? Dlaczego miałby mieć coś do tego, że kolejna kobieta wkłada moje ubrania. Może dlatego, że przypomniała mi się Katherine, która robiła dokładnie to samo.
- Nie. - odparłem sucho i upiłem łyk. Chyba zostałem alkoholikiem, ostatnio dość dużo pije. Zaraz moją myśl zagłuszył instynkt: "Jev, uzależnić możesz się tylko i wyłącznie od..." - Muszę wyjść. - oznajmiłem i wybiegłem z domu w stronę centrum miasta. Pora stać się prawdziwym wampirem i nie szukać szczęścia w wiewiórkach.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz