- Dlaczego? - zapytał cicho, przytrzymując mnie za talię. Drugą ręką powędrował na mój kark, który zaczął delikatnie głaskać.
- Nie nadaję się na matkę - powiedziałam cicho. - Widzisz, jak reaguje na Caspra. Nie traktuję go, jak syna. Tego drugiego dziecka też nie będę potrafiła tak traktować. Najlepiej, by było poddać się aborcji lub oddać zaraz po urodzeniu...
- Nawet o tym nie myśl - ujął moją twarz dłonie, gdy próbowałam uciec wzrokiem. - Damy sobie radę. Będziesz świetną matką.
- Wątpię... - jęknęłam cicho.
Pocałował mnie szybko, za nim zdążyłam cokolwiek dodać. Wiedziałam, że nie chcę mieć dziecka, lecz wiedziałam również, że nie chcę go stracić. A jeśli pozbycie się dziecka miałoby nas od siebie oddalić...
- Dobrze - mruknęłam, przytulając go mocno. - Spróbujemy być rodzicami.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz