- Nie traktujesz go jak syna bo go nie znasz. Nie było cię w jego życiu przez ponad wiek, albo więcej - poprawiłem się bo nie wiedziałem dokładnie kiedy urodziła Caspra - Dla Niej - rzuciłem znaczące spojrzenie na jej brzuch - będziesz idealną matką. Wierzę w ciebie, skarbie - pocałowałem ją w czoło, a następnie w usta próbując dodać jej trochę odwagi i pewności siebie, której nagle jej zabrakło.
Gdy oderwaliśmy się od siebie skubnąłem lekko płatek jej ucha i zamruczałem
- Muszę dobrze o ciebie zadbać.
- Tak? Chcesz się dorobić kolejnego dziecka? - mruknęła sarkastycznie
- Wątpisz we mnie? - udałem urażonego i po raz kolejny tego dnia złożyłem gorący pocałunek na jej ustach.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz